fot. źródło: www.google.pl

Tomasz Ch. mógł dostać to w prezencie od dwóch kolegów” – mówi jeden z oficerów policji

19 marca br. Internet obiegła informacja na temat śmierci warszawskiego rapera. Mimo oficjalnego komunikatu wytwórni Step Records |info!|, z którą współpracował od wielu lat, część fanów nie mogła uwierzyć w to, co się stało.

Chada zmarł w rybnickim szpitalu psychiatrycznym podczas prowadzonych na izbie przyjęć badań. W trakcie nich doszło do zatrzymania akcji serca i mimo półgodzinnej reanimacja, nie udało się go uratować.

Śmierć rapera to wielka zagadka. Prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo, po czym zleciła, m.in. wykonanie sekcji zwłok, z których wstępnie wynika, że zarówno funkcjonariusze policji, jak i pracownicy dwóch szpitali: w Mysłowicach i Rybniku, nie przyczynili się do jego zgonu.

Co ciekawe, śledczy w koszu w szpitalnej sali, gdzie leżał Chada, znaleźli woreczek strunowy ze śladowymi ilościami zielonej substancji – przedmiot ten trafił na badania toksykologiczne do laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach: “Przypuszczamy, że Tomasz Ch. mógł dostać to w prezencie od dwóch kolegów, którzy odwiedzili go w szpitalu w sobotę. Teraz ich szukamy” – powiedział “Gazecie Wyborczej” jeden z oficerów policji. Śledczy zabezpieczyli również monitoring.

Facebook Comments
PODZIEL SIĘ