Ostatnio na łamach Naszego portalu informowaliśmy o zbliżającym się zniknięciu stacji Hip Hop TV i zastąpieniu jej przez Eskę Rock TV.

Przytaczaliśmy argumentację zarządu mówiącego, że ich decyzja spowodowana jest niską oglądalnością i bardzo niskimi udziałami hip-hopowej telewizji w rynku.

Czy to możliwe? Jak to się stało, że stacja mają swoisty monopol na promocję jednej z najszybciej rozwijających się subkultur na świecie, nagle zniknie z anteny? Odpowiedź może okazać się prostsza niż mogłoby się wydawać.

Zacznijmy od tego, że rap w telewizji pojawiał się już wcześniej, na takich kanał jak MTV Polska (tak, MTV puszczało wcześniej muzykę, a nie pojebane reality show) czy VIVA. Pewnie większość z Was pamięta takie programy Rap Kanciapa czy Rap Fura, którą prowadził Pezet. Tych programów było więcej, pojawiały i znikały, dając prowadzącym je osobą sporo fejmu. W momencie gdy wydawać się mogło, że hip-hop coraz mocniej zakorzenia się w telewizji, nastąpiło coś, co Jacek Adamkiewicz określił mianem „mrocznego okresu polskiego rapu” czyli znienawidzone przez subkulturę Hip-HopPolo. Okres ten przypadł na lata 2004-2006. Były to 2 lata, które znacząco wpłynęło na kulturę hip-hopową, jak i jej postrzeganie w mediach, a że zgrało się to również z zmianą linii programowej większości muzycznych telewizji, to tym sposobem rap (nie tylko polski) zaczął znikać z telewizyjnych ramówek, kosztem pseudo reality shows czy paradokumentalnych gówien pokroju dzisiejszych Ukrytych Prawd czy Pamiętników z Wakacji. Dlatego też niektórzy raperzy zaryzykowali i postanowili wydawać się sami. Tyle że wówczas nie było to takie proste, gdyż możliwości promocji było znacznie mniej, a pojęcia „hype’u” i „vibe’u” nie były jeszcze znane.

Na szczęście w lutym 2005 r. pojawił się Youtube, serwis internetowy, który dźwignął rap z kolan i pozwolił na jego szeroką promocję. Co prawda trochę czasu minęło, zanim raperzy w pełni zrozumieli, że Youtube, to narzędzie, które pozwoli im się wybić, ale stopniowo coraz więcej rapowych kawałków lądowało na serwisie. Pojawiły się pierwsze youtube’owe kanały związane z hip-hopem, ludzie zaczęli słuchać, udostępniać, komentować, w skrócie PROMOWAĆ RAP. Dokładnie tak, bo treść sama dla siebie, lub dla samego twórcy to jedynie, uzewnętrznienie artystyczne, dopiero gdy zaczyna mieć ona swoich odbiorców, staję się sztuką. Tak czy inaczej teledysków, tak jak i raperów na youtubie przybywało coraz więcej, a monetyzacja filmików przyczyniła się do tego, że polski Hip-Hop obecnie ma się dobrze.
Rap przeżywał prężny rozwój w Internecie, w przeciwieństwie do telewizji, która postanowiła emitować w tym czasie bardziej popularne i jednocześnie ogłupiające treści.

Ten stan rzeczy miało zmienić pojawienie się telewizji Hip Hop TV w marcu 2016. Jak zapowiadał ówczesny dyrektor ds. programowych: „Rynek telewizji muzycznych w Polsce, jest już tak bardzo nasycony, że jedynym sposobem na zaistnienie nowych projektów w tym segmencie jest pójście w niszę”. Jak widać pójście w ową „niszę” jaką postrzeganą wtedy muzykę rapową nie opłaciło się i w rok po rozpoczęciu nadawania stacja, której nadawcą była spółka Eska TV upada.
Dlaczego? Właśnie dlatego, że przegrywa z Internetem, w którym rap nie jest żadną niszą, tylko rozwijającym się i stale promowanym gatunkiem muzycznym nieskrępowanym cenzurą treści i obrazu, nieprzerywanym komercyjnymi blokami reklamowymi, co parę kawałków.
W sytuacji w której mam możliwość darmowego odsłuchu całego albumu danego rapera, czy utworzenia własnej playlisty z jego ulubionymi kawałkami, po co mi rapowa telewizja? Dla programów lub wywiadów? Nie ukrywajmy w Hip Hop TV publicystyki było bardzo mało.
Jedynym regularnie działającym kanałem było Dycha Sztosów prowadzona przez Flinta, w której przeprowadzał on też wywiady z zaproszonymi gośćmi, a relacje z koncertów czy imprez pojawiały się sporadycznie. Dodając do tego nieszczęsną cenzurę treści kawałków czy teledysków, odpowiedź dlaczego ta stacja upadła wydaje się oczywista.
Poza tym w odbiorze i dostępie do jakiejkolwiek treści istotne jest nie tylko to, że to My jako odbiorcy decydujemy, o tym co chcemy oglądać, ale również decyzja o tym czego nie chcemy oglądać. Co mam dokładnie na myśli? A no na przykład to, że włączam sobie Hip-Hop TV i akurat trafiłem na spoko kawałek, więc podjarany daje głośnie, a co tam niech sąsiedzi też posłuchają dobrej muzyki zamiast klepać schabowe, a więc daje głośniki na full i idę coś porobić do innego pomieszczania w mieszkaniu. Mija kilka minut, nagle słyszę, że zamiast dobrego numeru leci jakieś gówno lub reklama proszku czy innego badziewia, o czym ja przez moje głośniki informuje całe osiedle. Rozumiecie? Natomiast z utworzoną przeze mnie playlistą nie miałbym takiego problemu.

Podsumowując, Hip Hop TV pomimo że pierwsza i jedyna stacja typowo hip-hopowa, znika bo przegrywa z Internetem czy ściślej z Youtubem, z którym to nie mogła podjąć równorzędnej walki blokowana przez cenzurę audio i video oraz silną komercje. Kto wie, może gdyby pojawiła się ona, na kilka lat przez najpopularniejszym obecnie serwisem internetowym, to miałaby większe szansę na przetrwanie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ