Justyna Marczewska pierwszą osobą w cyklu wywiadów „Dziewczyna z klipu”

Często grają główną rolę w teledyskach, lub są ich tłem. Obok artystów rapujących swoje utwory, ich zadaniem jest stworzyć napięcie, zaprezentować emocje oraz siebie, czy przedstawić wizualnie tekst utworu. O kim mowa? O dziewczynach występujących w teledyskach. Zaczynamy cykl rozmów „DZIEWCZYNA Z KLIPU”.

Witaj Justyna. Szukając kontaktu do Ciebie miałem ogromny problem, z jakiego powodu? Po pierwsze – nie znamy się, a po drugie – w teledysku „Jak gdyby nic” Twój wizerunek jest zmieniony… peruką. Na co dzień kusisz ciemnym kolorem, a podczas realizacji klipu jesteś blondynką. Jaki był zamiar tej zmiany?
Justyna Marczewska:
Hej :). Problem ze znalezieniem mnie mógł być spowodowany wcześniejszą blokadą mojego konta (nikt nie mógł tak po prostu po imieniu i nazwisku mnie odszukać), aczkolwiek już tak nie jest, więc problem na pewno był z rozpoznaniem mojej twarzy. Rzeczywiście zmiana kolory z długich ciemnych włosów na krótki blond był bardzo odważny. Za dużo nie miałam do powiedzenia w sprawie koloru włosów, ale wiem, że po prostu dwie dziewczyny musiały mieć identyczne fryzury czarną i blond… na mnie padł blond :D.

A w którym kolorze lepiej się czujesz – naturalnym, czy farbowanym (w tym przypadku w peruce)? :)
Justyna Marczewska:
Zdecydowanie najlepiej czuję się w swoim naturalnym kolorze, nigdy nie farbowałam włosów i na pewno nie mam zamiaru :). Jestem przyzwyczajona do przeróżnych fryzur ze względu na pracę jaką wykonuję, czyli bycie modelką. Wiąże się to z różnymi fryzurami, jak i makijażami, więc do zmian podchodzę profesjonalnie :).

Przejdźmy do jednej z najważniejszych kwestii, czyli jak to się stało, że w ogóle wystąpiłaś w tej video-produkcji?
Justyna Marczewska:
Jeśli chodzi o mój udział w produkcji, to wszystko dzięki mojemu znajomemu, którego kierownikiem produkcji był również znajomy. Gdy kierownik szukał naturalnej dziewczyny, to podobno od razu skojarzyli mnie i napisał do mnie na Facebook’u, a później porozumiewaliśmy się telefonicznie :).

Z tego co widzę z opisu, to brało w niej udział bardzo dużo osób, od reżyserów, kamerzystów, oświetleniowców, na aktorkach kończąc. Ile trwał cały proces nagraniowy?
Justyna Marczewska:
O ile wiem, był to jeden cały dzień zdjęciowy, ja niestety nie mogłam być do końca, czyli do późnego wieczora. Ale faktycznie w porównaniu do innych teledysków, w ten było zaangażowanych bardzo dużo ludzi :).

Od czasu opublikowania teledysku minął ponad kwartał. Został on udostępniony 16. grudnia 2016 roku i zebrał ponad 5 milionów wyświetleń na Youtube. Po popularności Kubana w środowisku hip-hopowym można się było spodziewać takiej liczby, ale czy Ty, kiedy dostałaś propozycję udziału w nim, pomyślałaś, że będziesz na oczach milionów ludzi?
Justyna Marczewska:
Kiedy usłyszałam propozycję zagrania u tak znanego rapera, ani chwili się nie wahałam, bo wiedziałam, że zobaczy ten teledysk bardzo dużo ludzi, ale nie sądziłam, że aż tyle :).

Z naszej rozmowy za kulisami wynika, że nie jesteś przypadkową osobą (z pierwszej łapanki – że tak to brzydko ujmę), ponieważ obok „Jak gdyby nic” masz na koncie jeszcze kilka innych udziałów w teledyskach, jak „Wakacje” Popka i Matheo, czy „Samo się nic” u Metrowego, gdzie gościnnie pojawili się zacni artyści, jak Bilon, Wilku i Żary. Była okazja zamienić z nimi słówko?
Justyna Marczewska:
Spędziłam z nimi cały dzień, więc jak najbardziej, była okazja do rozmów :). Jednak chyba podczas realizacji teledysku Kubana najbardziej zgrałyśmy się z dziewczynami i wymieniłyśmy się kontaktem, pomimo że jako jedyna byłam z Łodzi.

W skrócie, z Twoich obserwacji… Czym różni się sesja zdjęciowa, przy której bierze udział kilka osób, od całego zawirowania, jakim jest nagrywanie materiałów video?
Justyna Marczewska:
Na pewno różni się moim podejściem, ponieważ podczas sesji to jedno zdjęcie ma być idealne, jeden kadr i uchwycona chwila, natomiast przy video, czy przy kręceniu serialu (np. Pamiętników z Wakacji), to cała gra musi być dobra – nie tylko moment. Poza tym w postprodukcji (niestety, albo stety) połowa zostaje i tak wycięta, zmieniona i nigdy nie wiadomo, co tak naprawdę się pojawi. I faktycznie ilość osób… niekiedy na zdjęciach jestem tylko ja, projektant i fotograf, a tutaj masa ludzi.

Raz jesteś główną aktorką (gdzieś obok danego artysty), która ma przeróżne zadania, a najważniejszym jest zachęcenie widzów przez zaprezentowanie swojej roli, a innym razem możemy Cię spotkać na drugim planie. W którym, z tych dwóch przypadków, czujesz się najlepiej? Czy w tym pierwszo-, czy drugoplanowym?
Justyna Marczewska:
No odpowiedź jest oczywista! Wiadomo, że na pierwszym! :D Od dziecka uwielbiałam być w centrum uwagi i chyba to mi zostało. Wiąże się to aczkolwiek z dość sporym zmęczeniem i według mnie dużą odpowiedzialnością, żeby wszystko było tak, jak pragnie tego artysta i reżyser, ale również żebym ja sama była zadowolona z siebie i mojej pracy.

Przed Tobą zapewne jeszcze wiele rapowych (i nie tylko) teledysków, w których weźmiesz udział. Czy są jakieś kryteria, które przestrzegasz, na które zwracasz swoją uwagę, kiedy dostajesz propozycje angażu w materiałach video? Bo oprócz bycia modelką, jesteś również człowiekiem, więc myślę, że na pewno masz swoje granice, które w życiu zawodowym nie chcesz przekroczyć…
Justyna Marczewska:
Mam nadzieję, ze będę miała okazję jeszcze gdzieś się pojawić :D. Oczywiście, że zwracam uwagę na pewne rzeczy. Na pewno, jak dla mnie, podstawowym pytaniem na początku realizacji jest strój i to, czy nie jest on za skąpy. Nie zgadzam się na filmy, czy sesje, w bardziej rozebranych strojach, gdyż nie czuję potrzeby afiszowania się ze swoim ciałem, gdyż jest to sprawa osobista. Owszem miałam kilka sesji w bieliźnie, ale na zdjęciu zawsze można coś ukryć/zatuszować, ale już od pewnego czasu nie zgadzam się na takie zdjęcia. Poza tym nie czuję się na tyle pewnie ze swoim wyglądem, żeby go tak publikować i oby był szeroko dostępny.

Dzięki za ten czas, który poświęciłaś na rozmowę, oraz samą chęć uczestnictwa w moim premierowym cyklu „Dziewczyna z klipu”.
Justyna Marczewska:
Również bardzo dziękuję, że napisałeś i mogłam odpowiedzieć na kilka pytań.

Całość przygotował: Patryk FENT
Główne zdjęcie: Bartosz Cyrkiel Zarzecki

Odwiedź – kliknij:
  

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ