434324324

Fejz, czyli Filip Łuszcz w rozmowie z magazynem Vaib

„Zdarzały się różne incydenty, które przejawiały brak szacunku do mnie lub mojej rodziny, ale zawsze przechodzę obok tego z uśmiechem na twarzy. Są ludzie i parapety” – mówi Fejz

Gdy mój pierwszy utwór pojawił się w sieci, wywołał wiele kontrowersji. Z czasem, gdy wypuszczałem następne utwory, było coraz lepiej. Szczególnie dumny jestem z singla „Na Luzie Track”, który przyjął się bardzo dobrze” – mówi Fejz na łamach magazynu Vaib.

Często zdarza się, że ludzie zaczepiają mnie na ulicy i proszą o zdjęcie czy krótką wymianę zdań. Czasem jadę autobusem i widzę, jak ktoś robi zdjęcie, mówiąc: „Patrz, to on”. Ogólnie pozytywnie, większość ludzi gratuluje mi i trzyma za mnie kciuki. Oczywiście są też złe strony rozpoznawalności. Zdarzały się różne incydenty, które przejawiały brak szacunku do mnie lub mojej rodziny, ale zawsze przechodzę obok tego z uśmiechem na twarzy. Są ludzie i parapety, więc śmieję się w duchu z tych drugich, bo to najczęściej ofiary losu, które dla mnie nie istnieją. Słuchają przeróżnych raperów, z którymi mogę przybić piątkę na koncercie, a którzy nie trawią takich hejterów. I dlatego zawiść ich zżera, bo uważają, że to im „należy się” takie miejsce” – dodaje.

Teksty w stylu „nigdy nie będziesz jak ojciec” mnie nie ruszają (…) Mój ojciec był sobą, ja jestem sobą, a moja muzyka jest moim odzwierciedleniem. Robię ją tak, jak ją czuję, bez względu na to, co mówią inni” – podsumowuje.

Cały wywiad z Fejzem znajdziecie w najnowszym papierowym wydaniu magazynu Vaib. Dostępny jest w Empikach oraz na sklep.vaib.pl.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ