Rzuciłem szkołę, postawiłem wszystko na jedną kartę, więc lecimy dalej

O wielkiej, by nie napisać – ogromnej, karierze muzycznej myśli reprezentant SB Maffija. Bedoes dąży do czegoś, czego nie dokonał chyba żaden polski raper. Chce on być rozpoznawalną marką w Europie, nie myśląc o dominacji na rodzimej scenie: „Za mną duży krok i wiele się zmieniło. Od portfela po relacje międzyludzkie. Zmienił się mój charakter, spojrzenie na świat…” – mówi Bedi w rozmowie z newonce.net, mając na uwadze świetne przyjęcie albumu „Aby Śmierć Miała Znaczenie” czy klimat koncertowy stwarzany wspólnie z fanami.

  • Kurwa mać, ale ja chcę być europejskim raperem. Nie chcę być numerem jeden w Polsce. Muszę być rozpoznawalny w Europie, jak Lacrim. On ma kawałek z Lil Durkiem! Tak jak my tutaj nosimy PSG albo Manchester United, tak oni mają śmigać w Lewandowskim, rozumiesz? Na taką skalę chcę to robić – albo jeszcze dalej. Chcę grać na Coachelli, jak PNL. Skoro oni mogą, to czemu ja nie? Nie zamierzam się zatrzymywać. Rzuciłem szkołę, postawiłem wszystko na jedną kartę, więc lecimy dalej. Jeszcze jakiś czas i te chuje, które teraz się śmieją będą mówić: Jaka ta polska cebula jest dobra! Tak, jak wpierdoliłem na mapę Polski moją dzielnicę, Bartodzieje, tak teraz oni wszyscy będą wiedzieć o Polsce. Mówię ci, że tak będzie. Można mnie nienawidzić, ale we mnie po prostu trzeba uwierzyć – czytamy dalej

Aktualnie jest on w trakcie pracy nad nową solową płytą, którą promuje teledysk zrealizowany do utworu, pt. „Gustaw” (sprawdź!). Ten projekt będzie dowodem na zmiany, które przechodzi w swoim życiu.

Bedoes o mieszkaniu z mamą: „to jest bardziej odpowiedzialność niż bycie pizdą”

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Plany bardzo ambitne i zycze wdrązenia je w życie choć nie kumam tego nowego nurtu ktory nie rozni sie za wiele od disco polo spod Białegostoku.
    Posłuchałem i wypierdoliłem do śmieci.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ