Tede zbiera kolejne pochwały. Po Eldoce, przyszedł czas na Mesa.

Ten Typ Mes niedawno udzielił wywiadu portalowi www.entertheroom.pl, gdzie pochwalił Tedego za jego całokształt i wpływ na polski rap w okresie jego rozkwitu, biorąc za przykład jego pierwszy solowy album „S.P.O.R.T”: „To, co robił wtedy Tede, było bohaterskie i odkrywcze„.

Poniżej fragment:

Możesz wspomnieć o postaciach, na których się wzorowałeś: „mężczyzna we mnie chce być jak John Malkovich, chłopiec chciał być jak Tede”. Skąd fascynacja artystami, których wspominasz na nowym wydawnictwie?

(Śmiech) Musiało gdzieś paść to pytanie. Tede w okresie płyty „S.P.O.R.T” [pierwszy solowy album rapera z 2001 roku – przyp. red.] to był ważny drogowskaz dla aspirującego self-made mana. Tematy nie do końca mnie dotyczyły, ale spostrzeżenia były błyskotliwe. Dodatkowo Tede wyprodukował muzykę sam i zrobił to świetnie. W jego bitach był pełen przekrój emocji, były numery na luzie i były bojowe, ale zero patosu. Bardzo mi to odpowiadało, szczególnie, że w tamtych latach w polskim rapie królowały rzewne pianinka i skrzypce. To, co robił wtedy Tede, było bohaterskie i odkrywcze.

John Malkovich i problemy dorosłego człowieka, to są rzeczy, z którymi mierzę się aktualnie na albumie „AŁA.”. Malkovich to taki klasyk wśród aktorów, którzy jednak wolą zagrać mniej, ale ważne role, niż wszędzie i za gruby hajs. Malkovich posłużył tu za odniesienie w kontekście tytułu filmu „Być jak…”, nie jestem jego ultrasem, jakby co. Ale czekaj, bo odchodzimy od numeru „Świeżak”, a to z niego jest wers, o który pytasz. Wybrałem na swoje pierwsze auto, po zrobieniu prawka, raczej ostentacyjne coupe. Nie kombi, nie szwedzkie – niemieckie coupe. Więc to nie rozważny gość we mnie wybierał tę furę, a właśnie piętnastoletni słuchacz Tedego.

Pełną rozmowę przeczytacie na www.entertheroom.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ