za nami idą prawdziwe podwórka, nie wirtualne” – podaje jeden z głównych powodów Paluch

W rozmowie z Magazynem Vaib, przeprowadzonym na potrzeby 9 numeru, poznański raper opowiedział o tym, jakby według niego wyglądał rap, gdyby nie było tak rozwiniętej sieci komunikacyjnej jaką jest Internet: „Byłby dużo lepszy, bo weryfikowany przez ulicę” – podkreśla.

Mogę to porównać do starych czasów. Dlatego to moje pokolenie jest najlepsze. Wtedy już były rozbudowane struktury podziemne i był wyraźny podział między undergroundem a mainstreamem. O.S.T.R., Peja, Tede, Gural, Kasta i White House lecieli w telewizji i radiu, a ja robiłem nielegale, które sprzedawałem w trzech sklepach. Dlatego przewaga tamtych lat jest taka, że za nami idą prawdziwe podwórka, nie wirtualne. Budowanie hajpu przez YT i social media mega ułatwia sprawę, tylko nie tworzy więzi rzeczywistej. Już nie ma podziemia. Ja jestem podziemny, bo sam się wydaję, ale sprzedaję płyt najwięcej w kraju. Dziś wydajesz singiel i się przebijasz, ale na chwilę. Jutro może cię nie być. Kiedyś trzeba było szukać ludzi, poznawać ich w cztery oczy. Na koncert musiałeś pójść, nie oglądałeś go na livestreamie, wszyscy się znali i prawie wszyscy się lubili. Na swój sposób byliśmy takimi łysymi hipisami. Leszczami byli tamci w telewizji. (śmiech)” – tłumaczy szef wytwórni BOR Records.

Paluch z podwójną platyną za „Ostatni Krzyk Osiedla”: „dzięki każdemu za wsparcie”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ