Raperzy wiersze piszą… czyli o konflikcie Bedoesa z Filipkiem.

Jako stosunkowo młody słuchacz doceniam w polskim rapie wszelaką skalę nowości, pomysłowości i kreatywności, ale pod jednym warunkiem, że jest to coś dobrego, a nie kiczowatego. Jeśli jakikolwiek raper ma zamiar być prześmiewczy w celu pokazania jaki to ma dystans do siebie i jak bardzo ma wyjebane na to co myślą o nim inni, to niech lepiej weźmie się za pisanie skeczów kabaretowych, a nie 16-nastek. Dlatego też nie potrafię pojąć, czemu Filipek-przedstawiciel jednej z czołowych wytwórni polskiej sceny hip-hopowej, na stwierdzenie, że jest On „najchujowszym raperem w Polsce” odpowiada w formie…wiersza napisanego na studiach.

Pytam się co jest nieodpowiedniego w dotychczasowym formacie przebiegu beef’u jakim jest najzwyklejszy diss? Czyżby dla tak wielkiego newschool’owca, jakim jest Filipek, taka forma jest zbyt przestarzała? Kto wie, może faktycznie wynika to z tego, że biedak nie ma flow i bał się nawinać coś ambitnego na bicie. W tym miejscu wszyscy członkowie Drużyny Filipka proszeni są o zaopatrzenie się w maść na ból dupy, gdyż moim zdaniem każdy kto uważa, że FiFi jest zajebistym flowmasterem, powinien pójść za radą Pelsona, wziąć rozbieg i pierdolnąć baranka w ścianę. No chyba, że ktoś z Was wskaże mi na chociażby najmniejszy rozwój omawianego rapera, począwszy od kawałka Wall-E aż do Winterfell, bo ja przesłuchując twórczość Filipka, jestem w stanie  jedynie stwierdzić, że jest on słaby i to permanentnie. Nie ma też co się oszukiwać, że jego poezja jest najwyższych lotów i mamy przed sobą wieszcza narodowego XXI. Uważam, że wbijanie grubej osobie, że jest gruba jest jak klepniecie osoby na wózku inwalidzkim i powiedzenie: „Gonisz”. No kurwa punch godny finału WBW.

Co do odpowiedzi Bedoesa to szkoda, że pozwolił On wciągnąć się w tę poetycką konwencje, bo chyba nie tylko ja wolałbym usłyszeć solidny diss w jego wykonaniu.Z kolei jeśli chodzi o kwestie zapoczątkowania konfliktu to szanuje to, że Bedi bez ogródek powiedział co uważa, pomimo tego, że zapewne zdawał sobie sprawę z tego, że ów wywiad pójdzie w świat. Chociaż za nim samym raczej nie przepadam i nie słucham jego kawałków, to bezpośredność i szczerość w tak obłudnym i mocno pozoranckim środowisku jak nasze hip-hopowe, zawsze będzie przeze mnie szanowana.

Podsumowując, jeden powiedział co myśli o drugim, drugi chciał był oryginalny i prześmiewczy, więc odpowiedział w formie wiersza. Pierwszy dla beki (mam nadzieje) stwierdził, że może być to ciekawe i podjął wyzwanie. Tym sposobem dobrze zapowiadający się beef przerodził się w  niskobudżetowy kabaret i to pozbawiony dobrej puenty.

 

Autor: M.A.R.O

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ