(Nie)kłopotliwy fanbase.

Gdybym miał wymienić jedno z najbardziej szkodliwych zjawisk w polskiej subkulturze hip-hopowej wskazałbym na krytykę i selekcjonowanie raperów ze względu na ich fanbase.
Przypinanie danemu wykonawcy łatki „latającego po gimnazjach”, stało się tak powszechne, że trudno przejść obok tego obojętnie. Czy to, że takiego Queby słuchają nastolatki piszczące na koncertach do „Euforii” świadczy o tym, że jest on chujowym raperem, nie mającym wartościowego przekazu? Czy komentarz 15-latka pod facebook’owym eventem koncertu o treści:
„Czy 16 lat można mieć ukończone rocznikowo?” jest dowodem na to, że nie warto wybierać się do klubu posłuchać swojego ulubionego wykonawcy?

Oczywiście, że nie. Dlaczego? Dlatego, że raperzy nie wybierają sobie fabase’u, a fanbase ich! Nawet jeśli zawarliby oni na swojej płycie czy mixtape’ie niewiadomo jak dojrzałe i skomplikowane w odbiorze treści i wartości, to i tak jakiś odsetek sprzedanych egzemplarzy trafi do nastoletnich słuchaczy i nikt nic na to nie poradzi. Czy to źle? Niekoniecznie. Patrząc bowiem z ekonomicznego punktu widzenia, nawet jeśli 13-letni Adaś kupi sobie płytę chociażby takiego Słonia, która merytorycznie raczej nie jest dla niego odpowiednia, to wchodząc w jej posiadanie, wydając na nią odłożone kieszonkowe dzieciak wspiera rozwój subkultury, a i Słoniowi hajs się zgadza. Czy można mieć pretensje do Słonia o to, że zarabia na dzieciakach? Absolutnie.
Prędzej do rodziców małolata o to, że pozwalają mu kupować rzeczy nieodpowiednie do jego wieku. Raper zamykając krążek w pudełku i puszczając go do sklepu traci nad nim kontrolę. Gdyby ktoś zabronił dzieciakom kupować płyt to całą OLiS czekałaby niemała rewolucja, a niejeden raper musiałby zdjąć z ściany swoją platynową płytę. Podobnie rzecz ma się z wstępem nieletnich na klubowe koncerty. Wykonawca nic nie poradzi na to, że jakaś nastolatka weszła „po znajomości” lub zamiast dowodu pokazała coś innego. Przypilnowanie tego leży w kwestii organizatorów koncertu, nie rapera. Zresztą kto za małolata nie kombinował, jak się gdzieś wbić na nielegalu, niech pierwszy rzuci płytą o ścianę.

Można więc stwierdzić, że nieletni fanbase bardziej przeszkadza otoczeniu artysty niż jemu samemu. Dlaczego? Ponieważ nie da się ukryć, że fani są synonimem pieniędzy. Artyście obojętne jest czy jego płytę zakupił 15-sto czy 30-latek. Takie są realia, a jeśli ktoś widzi w tym problem, to niech sam spróbuje utrzymać rodzinę z zajawki czy hobby. Raper też musi zarabiać, przecież zamiast karty płatniczej nie pokaże On zeszytu z rymami i nie powie, że ma do zaoferowania wartościowy przekaz. Tak to nie działa. Byciem raperem to też zawód, w którym trzeba robić hajs i się nie przyzwyczajać.
Natomiast wszyscy raperzy którzy udzielając wywiadu w outfitcie za ponad kafel pierdolą, że robią to wszystko dla fanów to czyści hipokryci. Nie ma sensu się dalej oszukiwać. Dla jasności, to że raper zarabia na swoim słuchaczu, nie oznacza, że nie ma On do niego szacunku, co pokazuje chociażby przez to, że daje siebie wszystko na koncertach. Relacja między raperem, a jego fanem, to transakcja wiązana, w której każda z stron ma prawo oczekiwać czegoś od drugiej.

Mówienie o pieniądzach w rapie nie powinno być tylko braggą typka w joggerach i nowych air maxach, a naturalną koleją rzeczy.

Przechodząc do kwestii moralnej i etycznej wynikającej z posiadania młodego fanbase’u. Niewątpliwie mogą wyniknąć sytuacje w których posiadanie takiego grona odbiorców może okazać się kłopotliwe. Szczególnie jeśli lubi się zabierać fanki na backstage lub dostawać od nich nagie fotki na snapie, co nie jest zbyt stosowne i rozsądne. Szczególnie jeśli fanka wróci z tatą, a wraz z nimi prokurator. Także pamiętaj raperze, aby nie dotykać Oliwki, choćby bardzo tego chciała. Wypadałoby jeszcze napisać o wykonawcach, którzy zdając sobie sprawę  z tego jaki mają fanbase żerują na jego naiwności i zaufaniu, nagrywając bezwartościowe gówno bez jakiegokolwiek przekazu, ale mam nadzieję, że każda z osób która czyta ten felieton, jest świadomym słuchaczem nie słuchającym chujowej muzyki, także to by było na tyle.
Trzymajcie się ciepło i kupujcie polskie rap płyty, niezależnie od tego ile macie lat.

Tekst: M.A.R.O.

Zdjęcie: Quebonafide w Lublinie | Fot. Wizja A

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ