Felieton ten będzie o youtuberze, który postanowił zostać „raperem”.

Na swoim youtube’owym koncie ma On prawie 1,4 mln subskrybentów. Jego ostatni teledysk pt. „Diamenty”, w którym gościnnie udzielił się jego kuzyn Bedoes, w trzy dni obejrzało ponad 3 miliony osób.

Na czym zatem polega fenomen YOUNG MULTIEGO, który zdaniem wielu nagrywa chujowy rap, a pomimo tego ma rzeszę fanów i hype, którego nie powstydziłby się czołowy mainstreamowy raper? Postanowiłem spróbować odpowiedzieć na to pytanie w poniższym tekście.

Myślę, że analizę przypadku Multiego należy zacząć od tego, że zanim zdecydował zacząć swoją karierę jako raper, był youtuberem nagrywającym filmiki z różnych gier tzw. gameplayer’em. To właśnie na tworzeniu takiego kontentu zyskiwał on w Internecie coraz większą popularność, aż jego licznik subskrypcji na youtubie przekroczył milion. Czemu o tym wspominał? Dlatego, że należy uświadomić sobie, że spora część ówczesnych subskrybentów tworzy obecnie rapowy fanbase tego młodego i początkującego „rapera”. Osoby te po prostu wspierają swego ulubieńca w tym co robi, problem w tym, że czynią to bezkrytycznie, nie dopuszczając do wiadomości tego, że to co nagrywa ich idol, nie jest do końca dobre.

Sam Multi określa swoją twórczość mianem „Nowej Fali”. Ja niejednokrotnie w swoich tekstach podkreślałem, że szanuje wszelakie przejawy nowości w polskim rapie, ale pod warunkiem, że jest w nich widoczny progres i przede wszystkim mają sens. No właśnie, „sens”- to ewidentnie coś, czego brakuje wielu tekstom Multiego. Nie mówię tu nawet o jakimś głębszym przekazie, a po prostu o logicznej konstrukcji zdań. Całe szczęście w ostatnim teledysku do numeru „Diamenty” były dołączone napisy, więc w końcu każdy miał szansę w pełni zrozumieć, co nawija były youtuber, bo w kawałku „Plecak” można było mieć z tym niemały problem. No dobra, ale dykcja czy teksty to coś, nad czym zawsze można popracować. Sęk w tym, że ten młody początkujący raper każdą, nawet konstruktywną krytykę, odbiera jako hejt, co nie zwiastuje dobrze. Wydaje się być zaślepiony wizją tworzenia czegoś nowego w polskim rapie, niestety „nowe” nie zawsze oznacza również „dobre”. Poza tym jeśli czymś nowym ma być nawijanie, sepleniąc bez składu i ładu, o hajsie, szybkich samochodach i drogich markach, to ja już wolę „Jak zapomnieć” Jeden Osiem L. No chyba, że dla kogoś podśpiewywanie na AutoTune, to rap z najwyżej półki.

TELEDYSK: YOUNG MULTI X BEDOES „DIAMENTY” – SPRAWDŹ!

Dziwi mnie fakt, że nikt z otoczenia Multiego nie zwrócił mu uwagi, na to że coś w jego rapie nie gra, a przecież ma on styczność chociażby z chłopakami z SB Maffiji. A propos SB, to ja osobiście byłem w lekkim szoku, gdy zobaczyłem, że jeden z czołowych labeli, promuje rap kogoś takiego jak Multi. Zrobiło mi się wtedy autentycznie żal wszystkich bardziej uzdolnionych raperów w podziemiu, którzy nie są równie popularni, tylko dlatego, że nie mają znajomości czy większych możliwości finansowych, by móc się szerzej wypromować. Jakby nie patrzeć nie każdy ma „plecak pełen keszu” by nakręcić teledysk w kopalni czy kupić sobie auto, które samo zmienia biegi. No ale dobra, żeby nie było, że przypierdalam się o to, że ktoś coś ma, a inny nie. Chodzi mi o to, że w subkulturze hip-hopowej, to rap powinien być głównym wyznacznikiem tego, kto jest dobrym MC, a kto nie. Rapera ma bronić jego własna nawijka, oryginale flow i teksty, a nie inni raperzy i Autotune. Białas w wywiadzie dla OpenFM powiedział, że: „Rapować każdy może”. No cóż, teoretycznie tak, sęk w tym, że nie każdy powinien.

(Źródło głównej grafiki: ApyNews.pl)

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ