Pseudoraperzy, czyli gdy prowadzenie kanału na Youtube to za mało.

Od Gimpsona, przez Young Multiego, po… Popka

Dzisiejszy tekst niektórzy z Was mogą odebrać za ten z serii „haters gonna hate”, zatem osobom, o których mowa, przed rozpoczęciem lektury, zalecam zaopatrzenie w stosowną na maść na ból najniższego odcinka pleców. Poniższy wywód jest moją osobistą dygresją, na to co odpierdala (lub raczej próbuje się się odpierdolić) w hip-hopowej subkulturze. O co mi chodzi? Już śpieszę z wyjaśnieniem.

Jakiś czas temu byłem w Empiku, gdzie udałem się na mój ulubiony dział, czyli polski hip-hop. Jakież było moje zdziwienie, gdy wśród wystawionych albumów ujrzałem płytę niejakiego Gimpsona o tytule „Niepowstrzymany” (Tak wiem, że premiera owej płyty była już jakiś czas temu, ale serio nigdy wcześniej nie miałem z nią styczności). Wtedy przypomniałem sobie, kiedy to dawno temu w Internetach natrafiłem na kawałek „Bombsite A”.

Z ciekawości przesłuchałem i stwierdziłem: „No dobra, spoko. Luźny, humorystycznych kawałek o gamerskiej tematyce, w sumie ciekawy pomysł„. Widać, nie tylko ja tak pomyślałem, gdyż klip do tego numeru na Youtube ma już ponad 14 milionów wyświetleń i 346 tysięcy polubień. Kto wie, może to właśnie sukces tego kawałka skłonił Gimpera do wydania płyty. Tak, czy inaczej, chłopak się szarpnął i są efekty – debiutancka płyta na półce w Empiku w towarzystwie mainstreamowych wykonawców. Powinszować, jednakże gdy o tym myślę, ogarnia mnie swoista nostalgia. Nostalgia wywołana świadomością, że przez rok działania nasz portal przydzielił blisko 250 patronatów mniej i bardziej uzdolnionym, początkującym raperom. Jak myślicie, ilu z nich może pochwalić się płytą wydaną na legalu? Dlaczego pytam? Dlatego, że większość z nich z pewnością nie jest takimi „no skillami”, jak Gimpson, lecz brakuje im czegoś co on posiada – popularności zdobytej na Youtube, dzięki twórczości w ogóle niezwiązanej z muzyką lecz gamingowej.

Kwestia ta wydaje się o tyle istotna, jeżeli zdamy sobie sprawę ile czasu, pracy i pieniędzy poświęcają młodzi uzdolnieni wykonawcy w podziemiu, aby wybić się, dostać do mainstreamu, podpisać kontrakt z wytwórnią i wydać debiutancką płytę. Prawda jest taka, że często pomimo nieprzeciętnych tekstów, flow i techniki zajmuje im to wszystko kilka ładnych lat, w trakcie których zdobywają doświadczenie, szacunek i fanów. Dlatego też uważam, że Youtuberzy pokroju Gimpera, czy Multiego, którzy postanawiają wykorzystać swój internetowy hype, by robić rap niskich lotów, najzwyczajniej w świecie psują środowisko. No chyba, że ktoś spróbuje mnie przekonać, że numery takie jak „Niepowstrzymany”, czy „Nowa Fala” to sztosy o ponadczasowym przekazie. Choć zawsze ktoś może powiedzieć, że niepotrzebnie spinam dupę, bo rapsy od Gimpsona i Young Multiego to tylko prowo zrobione dla beki, więc nie warto się nad tym rozwodzić. Moim zdaniem warto, bo jeśli robić prowo na szerszą na skalę, to niech będzie ono wyszukane i na poziomie.

Rozumiem, że można spróbować czegoś nowego kiedy w danej dziedzinie wiele się osiągnęło (ilość subskrybentów na kanałach obu Panów mówi sama za siebie). Tej popularności nie można im odmówić, tyle że odnoszę wrażenie, że byłoby lepiej zarówno dla nich, jak i hip-hopowego światka, gdyby wykorzystali ją w innej dziedzinie niż rap.

Żeby nie było, że uczepiłem się jedynie biednych gamerów próbujących swoich sił w nawijaniu to wspomnę jeszcze o jednym z bardziej popularnych „artystów” polskiej sceny, samozwańczym królu, czyli Popku. Wykonawcy, którego hype jest niepodważalny, a klipy z jego udziałem mają po kilkadziesiąt milionów wyświetleń. Na czym polega jego fenomen? Myślę, że na prostocie, szczerości i totalnej wyjebce. Popuś w niejednym wywiadzie podkreślał, że on po prostu bawi się muzyką. Ja osobiście nie potrafię w pełni pojąć jakim cudem taki „no skill” zyskał aż taka popularność, pozwalająca określać go mianem ikony. Dla mnie jedynym kawałkiem Popka, który nie jest „niesłuchalny” to „Wodospady„. W każdym innym, albo tekst jest dla mnie pozbawiony jakiejkolwiek wartości merytorycznej, albo wokal Pawła i bit są jak dwa przeciwległe bieguny.

Nie zmienia to jednak faktu, że niezależnie od tego co tu napiszę, Popuś nadal będzie zgarniał niewyobrażalną pengę za rapsy, czy walki.

Mam jedynie nadzieję, że Wy – świadomi słuchacze, czy początkujący raperzy, jaracie i inspirujecie się muzyką z wyższej półki, tworzoną z pasji, posiadająca w swym przekazie uniwersalne wartości. Jeśli tak, to kupujcie polskie rap płyty i promujcie młodych uzdolnionych wykonawców z Waszej okolicy, tak by Nasza(!) ukochana subkultura mogła się rozwijać. #TylkoDobryPolskiRap

Autor: M.A.R.O.

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. skoro uwielbiaja popka miliony a pan twierdzi ze jest beznadziejny to moze po prostu PAN sie nie zna.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ