Niedawno poznaliśmy tegoroczny skład Młodych Wilków Popkillera.

Grupę mająca tyle samo przeciwników co zwolenników, grupę stworzoną z rzekomo całkowicie różnych stylów i osobowości. Jaki był jej główny cel? Pokazać się? Stworzyć wspólnie sztos najlepszej marki? Pokazać, że rap jednak naprawdę potrafi łączyć? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym rap felietonie, a zatem zapraszam do lektury.

Myślę, że odpowiedzią na pierwsze pytanie jest nowy format zaprezentowany nam przez Popkillera, czyli „Roundtable”, podczas którego raperzy dyskutują nad postawionymi przed nimi zagadnieniami. Zapewne z założenia miało to na celu przybliżenie słuchaczowi światopoglądu wyznawanego przez konkretnego Młodego Wilka, tak by mógł się on z nim utożsamić lub nie zgodzić. Jak natomiast wyszło w praktyce? A tak, że jeden raper popiera w danej kwestii drugiego, drugi trzeciego, trzeci czwartego, a wszystkim przytakuje Tymin. Możecie powiedzieć, że to przecież dobrze, że chłopaki się tak zgrali i dogadali pomimo różnic między nimi, ale jak dla mnie za mało w tym szczerości, a za dużo pustych truizmów o „prawdziwym rapie” „radości z samego tworzenia” i „wyznaczaniu sobie kolejnych celów”.

Jak dla mnie śmierdzi to obłudą, szczególnie jeśli uświadomimy sobie, że połowa osób z grona, która tak mówi, w swoich kawałkach otwarcie przyznaje się do tego, że chciałaby zgarniać hajs z rapu, co nie jest przecież niczym nienaturalnym, czy złym. Każdy, kto profesjonalnie pochodzi do tworzenia jakiejkolwiek muzyki, chciałby na tym w przyszłości zarabiać i nie ma co pierdolić, że tak nie jest!

To samo tyczy się hejtowania. Nie ma osoby, której wszystko w muzyce siada i pasuje. Myślę, że nawet najbardziej tolerancyjni słuchacze rapu, słuchając Cypher’ów tegorocznych Wilków ma zwrotkę, którą przewija bez dłuższego namysłu.

Co do wyznaczania sobie kolejnych celów, to jeśli ReTo nadal chce mieć moją Pannę za dziwkę, jak ją nocą jebie, a Bedoes wciąż chce dostawać snapy cipki, by jego mamie żyło się lepiej, to ja żadnego postępu tu nie widzę. Swoją drogą, czy tylko ja nie ogarniam przekazu w nawijkach ReTo i Bedoesa, z którego mniej więcej wynika co następuje: „Dziewczyny traktuje jak dziwki i suki z dwoma dziurami, ale matkę szanuje i traktuje jak świętą”. Nie żebym się czepiał, ale jak dla mnie, to ktoś tu wychodzi na hipokrytę. Poza tym radzę się pilnować, bo nawrócony Anatom (wcześniej znany jako B.A.K.U.) patrzy i słucha, a jak dowiedzieliśmy z jednej z części Roundtable, nie pochlebia on w polskim rapie treści demoralizujących i gorszących młodzież, nie mającą ukształtowanego światopoglądu. Szczerze to szanuję, pomimo tego, że z reguły nie przepadam za „smutnymi raperami”, którzy pierw wylewają swoje żale w kawałkach lub wywiadach, a potem starają się naprawiać innych przez wpajanie im wiary w Boga. To pewnie dlatego, że jedyną uznawaną przeze mnie wiarą jest wiara w samego siebie, ale już mniejsza z tym…

Pomijając aspekty religijne i światopoglądowe, przejdźmy do kwestii czysto muzycznych. Gdybym miał ocenić tegorocznych Wilków po Cypher’ach, to muszę przyznać, że Emes Milligan i PlanBe odwalili na bicie kawał dobrej roboty. Co natomiast tyczy się Reto i Bedoesa, to technicznie spoko, choć myślę, że trochę poniżej możliwości (pomijając fakt, że Bedi poleciał zwrotkę Białasa z pierwszej edycji), natomiast jeśli chodzi o tekst to brakuje mi jednego, ale to zapewne przyjdzie z czasem, mianowicie chodzi mi o dojrzałość. Mam nadzieję, że gdy za parę lat obaj raperzy przesłuchają sobie swoje teraźniejsze tracki, to sami przyznają, że były one płytkie i monotematyczne. Na razie niech się chłopaki wyszaleją, bo jak wiadomo młodość ma swoje prawa. Jeśli chodzi o Tymina, który wrócił do gry po dłuższej przerwie, by rzucić zwrotę życia
(szkoda, że z pomocą telefonu), to trochę się zawiodłem, choć doceniam to, że chłopak popracował nad wielokrotnością rymów. Idąc dalej można było się spodziewać, że w gronie 10-ciu newschool’owych raperów znajdzie się typ od chórków i śpiewanych refrenów, czyli Smolasty. Według mnie dobrze mu to wychodzi, więc nie mam się o co dojebać. Trudno też moim zdaniem przyczepić się do rzekomego czarnego konia edycji, czyli Pawła Bokuna, który według mnie poleciał poprawnie, choć bez szału, podobnie zresztą jak Duchu. Chociaż jeśli miałbym wskazać cechę odróżniająca od siebie tych dwóch raperów to powiedziałbym, że pierwszy z nich ma w sobie więcej pokory i skromności, co słychać w tekście i widać w sposobie bycia. Pozytywnie natomiast zaskoczył mnie „Nowy Tau”, zarówno jeśli chodzi o Cypher jak i zbiorowy kawałek. Ciekawe flow, wielokrotne rzucone, dobre przyśpieszenie, tylko ten nieszczęsny telefon do wyjebania. Pozostał mi do ocenienia Blu Mantic, którego trudno mi zdefiniować. Jedno jest pewne, technikę nasz czarnoskóry koleżka ma niemałą. Podobnie jak flow i pozytywny vibe, raczej nie do podjebania, także ogólnie za całokształt props, pomimo że przekaz nie jest dla mnie do końca zrozumiały (taki to ze mnie kurwa poliglota po dziennikarstwie).

Tak, czy inaczej, co by nie napisać o tegorocznych Młodych Wilkach, to trzeba przyznać, że ta inicjatywa, jak i jej podobne jak, np. Żywy Rap czy PompujRap są potrzebne polskiej scenie i naprawdę fullcapy i snapy z głów przed każdym, kto poświęca swój czas na wyszukiwanie i promowanie młodych zdolnych raperów.

A Wy co myślicie o obecnych Młodych Wilkach? Piszcie w komentarzach na stronie i naszym fanpage’u RAP NEWS. 5!

Autor: M.A.R.O.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ