„90”, taki tytuł nosi najnowsza płyta rzeszowskiego rapera – Pilsa. Podczas tworzenia krążka odwiedził setki miejsc w Europie, realizując zdjęcia do poszczególnych utworów, z których powstały świetne videoklipy. Jak sam mówi: „Postanowiłem zrobić klipy w miejscach, które w dużym stopniu miały wpływ na to, w jaki sposób postrzegam Hip-Hop„. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Pilsem, dotyczącego właśnie jego nowego wydawnictwa.

Siemano! Automotywacja jest najlepszą formą motywacji. Sami najlepiej znamy siebie, swoje mocne i złe strony. Dlaczego od tego zacząłem? Stworzyłeś utwór – „Automotywacja”, z którego pozwolę sobie zacytować fragment: „chcesz, to to propsuj, chcesz, to konfrontuj, tylko nie besztaj, daj spokój, przestań, zbyt wiele koleżko w to włożyłem serca” – mam podobny pogląd, ponieważ doceniam każdą, nawet najmniejszą pasję. Czy od czasu stworzenia pierwszej płyty (premiera w 2010r.), otrzymujesz więcej pozytywnych, czy negatywnych komentarzy na temat swojej muzyki?
PILS:
Siemanko. Pierwszym moim wydawnictwem był nielegal z ‘99 roku – Byps Gry.
Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że stosunek pozytywnych do negatywnych komentarzy jest wręcz miażdżący. Tak naprawdę jeszcze nigdy nie spotkałem się z sytuacją, żeby ktoś wprost powiedział: „słuchaj koleżko, daj sobie spokój, bo to co robisz jest słabe”. Przez lata powstał dość wyimaginowany obraz odbiorcy Hip-Hopu w Polsce. Bardzo wiele osób, w tym nawet duże wytwórnie płytowe, wyrabiają sobie opinię na temat danego twórcy na podstawie głosu płynącego z mediów społecznościowych. Liczba wyświetleń, pozytywnych komentarzy, czy polubień, jest głównym kryterium do zaistnienia w świadomości słuchacza. Z własnego doświadczenia stwierdzam, iż większość tych najprawdziwszych fanów jest średnio aktywna w Internecie. To daje jasny pogląd na temat często pojawiającej się frustracji, którą można zaobserwować właśnie w social mediach, w postaci różnych śmiesznych komentarzy, które są jedynie przejawem zwykłej niedojrzałości emocjonalnej lub nadmiaru wolnego czasu. Jeżeli mi się coś nie podoba, idę dalej. Dlatego uważam, że nie należy do wszystkiego, co się dzisiaj pojawia pod większością klipów, podchodzić poważnie i traktować jako wyroczni w sprawie swojej muzyki.

A dzięki właśnie automotywacji również powstała nowa płyta? Czy miałeś taki moment w życiu, że po pierwszej płycie nie byłeś w stanie zebrać się do stworzenia nowej?
PILS:
Pomysł na płytę zrodził się podczas kręcenia zdjęć w Paryżu, do klipu „Czysty Stuff”. Postanowiłem zrobić klipy w miejscach, które w dużym stopniu miały wpływ na to, w jaki sposób postrzegam Hip-Hop. Zaczęło się od Paryża, mam bardzo dużo płyt właśnie z tego miasta, jaram się francuskim rapem mniej więcej od 2000 roku. Wcześniej słuchałem tego, co dochodziło do nas z USA i oczywiście rapu z Polski. Każde z docelowych miast, które odwiedzaliśmy by nakręcić klip wiązało się bezpośrednio z jakimś wydarzeniem, które wpływało na mój rozwój. Chciałem sobie to po prostu w taki sposób udokumentować, mieć to na jednym krążku.
Myślę, że każdy ma takie chwile, w których nie może się do czegoś zebrać. Problem w tym, że Hip-Hop uzależnia, w dobrym tego słowa znaczeniu. Przykładem jest chociażby Pęku PSF, koleżka po dość długiej nieobecności wraca jak petarda, wydaje krążek za krążkiem i jest przy tym mega Fresh. Jeśli czujesz ten temat, przychodzi taki moment, że piszesz track za trackiem, do niczego nie musisz się zmuszać, to wypływa z Ciebie całkowicie naturalnie.

Można powiedzieć, że teledyski promujące najnowsze wydawnictwo „90”, to wycieczki krajoznawcze. Wyczytałem z rozmowy dla portalu HHzone.pl, iż: „Pracę nad płytą zaczęliśmy od wyjazdu do Paryża (…) zdjęcia do kolejnych wideoklipów realizowaliśmy m.in. w Berlinie, Rzymie, Budapeszcie, Lublanie, Florencji, Wenecji, Wiedniu” – skąd pomysł na łączenie muzyki z podróżowaniem?
PILS:
Tak jak już wspomniałem w odpowiedzi do poprzedniego pytania, taki miałem koncept na ten album. Podróż jest zajebistą przygodą. Fajnie jest łączyć wiele pasji, poznawać nowe miejsca. „Podróż poszerza horyzonty” – pod tym stwierdzeniem podpisuję się obiema rękami.

Znajdą się zapewne tacy, którzy skrytykują moje zdanie, ale „4/4TE” jest świetną płytą. Pamiętam, że swego czasu mocno ją katowałem, również ze względu na gości, takich jak DDK, czy W Zmowie. „90tką” kontynuujesz klasykę. Mamy Pęku z legendarnej ekipy VETO, ponownie mamy Kokota (znalazł się w utworze „Fuck The System” na „4/4TE”) – czy już po premierze, po dopięciu wszystkiego na ostatni guzik, jesteś zadowolony z tych dwóch projektów i z tego, że dalej aktywnie promujesz Hip-Hop?
PILS:
Jestem zadowolony z wszystkiego, co udało mi się dotychczas osiągnąć. Zawsze podchodziłem do Hip-Hopu z czystą zajawką. Wiem, że wiele osób bardzo często w wywiadach powtarza, że gdyby mogło, to coś by tam delikatnie zmieniło lub ewentualnie dociągnęło. Osobiście mam trochę inne podejście. Zamiast do czegoś wracać, zmieniać coś, co już zostało zamknięte, działam z nowym projektem, który dopiero powstaje. Szkoda czasu na zwykłe spekulacje. W danym okresie zrobiłem to najlepiej jak umiałem, dając z siebie max. To jest najważniejsze.

Wszystko zaczęło się jeszcze w podstawówce. W 1995 roku zobaczyłem pierwsze tagi „Czarny” i „Popey” w autobusach, potem na murach kolory: Ice Team (R.I.P Klaus), Aliance Club – chłopaki malowali potężne charaktery na całych bocznych ścianach bloków (…)Pamiętam taki okres, kiedy w Rzeszowie prężnie działało około kilkadziesiąt osób, tworząc niesamowity klimat” – fragmenty z brudnepoludnie.pl. Tak wyglądał Rzeszów przed XXI wiekiem.  Oldschool dalej jest obecny w Twojej twórczości, widzimy to również w teledyskach promujących „90” – czy stara szkoła, zarówno od strony muzycznej, jak i graffiti, to Twój motor napędowy?
PILS:
Do starej szkoły podchodzę sentymentalnie, to są rzeczy, na których się wychowałem, tego się nie zapomina. Uważam jednak, że w Hip-Hopie nie da się wyznaczyć jakichś jasnych granic, bez względu na to, czy masz lat 15, czy 50, czy robisz to 5 lat, czy 30 – musisz mieć w sobie to coś, żeby dać kopa innym, zmotywować ich do działania. Moim motorem napędowym jest to, co dzieje się teraz i tutaj, wybiegając czasami myślą w przód, podejmując kolejne decyzje. Mam rodzinę – jestem żonatym gościem, a to do czegoś zobowiązuje. Muszę być konsekwentny.

Produkcją muzyczną „90” zajęli się świetni producenci i według mnie poradzili sobie znakomicie. Dla HHzone.pl powiedziałeś: „Każdy z chłopaków włożył w to kawał serca. To już jest naprawdę światowy poziom” – jak przebiegała współpraca między Tobą (MC), a producentami? Internet „odegrał” tutaj największą rolę?
PILS:
Większość beatów zostało wyprodukowanych tu na miejscu. Nie zmienia to jednak faktu, że do każdego utworu podchodziliśmy indywidualnie, każdy beat jest wyprodukowany pode mnie. Wszyscy producenci wykazali się naprawdę ogromną solidnością w kwestii podejścia do tej płyty. Całą współpracę oceniam bardzo pozytywnie. Myślę, że Internet odgrywa coraz większą rolę w całym naszym życiu. Nawet jeśli producent mieszka powiedzmy kilka ulic ode mnie, beat wysyła mi mailem, heh.

Ważną sprawą jest również Mix i Mastering, który jest również trudnym elementem układanki, wymaga opanowania i wyczucia smaku. O ile się nie mylę powierzyłeś go ekipie z Homerun Studio. Jak przebiega komunikacja pod względem tego tematu? Czy jest tak, że oddajesz wszystko, przedstawiasz listę – czego oczekujesz – i przychodzisz dopiero, kiedy wszystko jest gotowe, czy jednak lista jest, ale na bieżąco śledzisz poszczególne minuty całości?
PILS:
Posiadam właśnie ten komfort, że Adrian Homex nie jest typowym realizatorem studyjnym, który wszystko wie najlepiej i wszystkich miksuje na jedno kopyto. Oczywiście, że przy masteringu siedzieliśmy wspólnie, żeby uzyskać jak najlepszy efekt finalny. Nie wynika to jednak z mojego braku wiary w to, że Homex zna się na swojej robocie, jest to po prostu forma naszej wieloletniej współpracy. Działamy w ten sposób od samego początku naszej długoletniej znajomości. Jeżeli wiesz czego oczekujesz od swojego materiału, to właśnie taki sposób uważam za optymalny, by móc spokojnie powiedzieć – zrobiliśmy wszystko.

Największa różnica między oldschoolem, a newschoolem? Czy jest nią… brak szacunku?
PILS:
Wiesz, różni ludzie robią różne rzeczy. Jak nagrywałeś rap powiedzmy w latach 90-tych, to na tle chociażby Slick Ricka byłeś świeżakiem grającym jakiś tam newschool. Bez oldschoolu nie byłoby newschoolu i na odwrót. Brak szacunku działa najbardziej destruktywnie jednak na ludzi, którzy mają problem z tym ubytkiem. To, że robisz powiedzmy Trap, nie znaczy, że robisz dobry newschool, znam kawałki z lat 80-tych, które do dzisiaj są bardzo świeże. Problem szacunku tkwi w mentalności. Wiele osób zbyt szybko chciałoby wypłynąć, więc starają się negować wszystko, co dotychczas powstało. Tracąc przy tym zdrowe podejście i jednocześnie szacunek, który działa tylko w obie strony. Myślę, że poza formą nie ma zbyt wielu różnić między oldschoolem a newschoolem.

Ilu ze starych słuchaczy, którzy pamiętają Twoją poprzednią solową płytę, ba, nawet idźmy dalej – pierwsze utwory,  zostało do dziś? Można ich zliczyć na palcach jednej ręki?
PILS:
Tutaj właśnie rozmywa się mit, jakoby tylko Internet miał być tym jedynym i ostatnim miejscem, w którym żyje Hip-Hop. Jest zupełnie odwrotnie. Liczby wyświetleń nie przekładają się na rzeczywisty obraz. Z punktu widzenia artysty szanuję i cieszę się ze wszystkich aktywnych słuchaczy. Jednak niesamowicie pozytywne jest spotkanie z kumplem, którego nie widziałeś 10 lat, a który wpada po twoją płytę. Jest naprawdę duże grono odbiorców, które nie afiszuje się ze swoją przynależnością do kultury Hip-Hopowej, jednak regularnie zasila nasze działania i to jest piękne.

Tutaj też główną rolę odgrywa świadomość… Czasami artysta nie jest świadomy ilu ma cichych „wielbicieli” (tak to nazwijmy). Czy chętnie wchodzisz w rozmowę ze swoimi słuchaczami, czy to na żywo, czy przez media społecznościowe? Dziś jest taka opcja, kiedyś tego nie było…
PILS:
Nie mam z tym najmniejszego problemu. Cieszę się, gdy ludzie są aktywni, kiedy czuć w nich zajawkę, o to w tym chodzi. System wciąż ma ten sam priorytet – dzielić społeczeństwo na jak najcieńsze plasterki, tak, aby łatwiej było nas strawić. Rozmawiam z każdym, kto ma do mnie coś konkretnego. Głównie po to pojawiam się na koncertach, żeby spotkać się z ludźmi. Konta w social mediach służą przede wszystkim do promocji oraz komunikacji. Także zapraszam do interakcji @pils.hh.
Dzięki za wywiad, pozdrawiam wszystkich dobrych graczy, tych, którzy wspierają mnie w działaniach. The Real Hip Hop is Over Here! Przypominam – Pils 90 do nabycia online cannybiz.co

Całość przygotował: Patryk FENT

Odwiedź – kliknij:
pilsbanner cannybanner fentLINK tbackstagerbanner

Wsparcie – kliknij:

KotUkostka KostkaShop RaP rapzajawkabanner

ZOSTAW ODPOWIEDŹ