„Psychoragga” – taki tytuł nosi pierwsza legalna płyta rapera pochodzącego z Kęt – Nasera. W kolejnym odcinku „Rap Metryka” na rap-news.eu, opowiada o pracy nad tym projektem…

Siemano! W swoich rękach trzymam właśnie Twoją solową płytę „Psychoragga”, na której znajduje się 14 utworów. Krążek ten swoją premierę miał 12 września 2015 roku. Co jest w tym wszystkim najciekawsze? To, iż jest to pierwsza legalna płyta od początków Twojego tworzenia, czyli od 2001 roku. Minęło 14 lat. Czy były, być może jeszcze są, takie momenty, w których masz chwilę zwątpienia, czy dalej zajmować się nagrywaniem nowych utworów, nowych projektów?
Naser:
Siemano! Jasne, że tak. Miewam chwile zwątpienia w nagrywaniu . Dzieje się to za każdym razem, kiedy mam pewne oczekiwania, co do rezultatów. A z wynikami jest tak, że nie zawsze mamy na wszystko wpływ, nie zawsze możemy mieć nad wszystkim kontrolę. W procesie twórczym bierze udziału więcej osób niż tylko raper. Czasem są obsuwy, czy jakieś problemy, i nie wszystko jest takie jak sobie wyobrażaliśmy… Osoba, która oczekuje perfekcjonizmu od siebie i innych, często będzie miała chwile zwątpienia. Trzeba też dobierać takich ludzi do współpracy, którym się ufa, że robią co mogą, aby finalny efekt był zadowalający dla wszystkich. Jeśli trwanie w takim stanie bezsilności jest zbyt długie, to chcę za wszelką cenę go zakończyć i zaczynam iść na kompromisy ze sobą, które pogarszają całą sytuację. Tutaj potrzebna jest cierpliwość. Jest taki kawałek, który tworzę już od kilku miesięcy na spokojnie. Niech dojrzewa. Częściej chwile zwątpienia pojawiają się, gdy twórca zastanawia się, czy zostanie zrozumiany i odebrany tak, jakby chciał. Ludzie są różni i każdy ma prawo interpretować utwór tak, jak mu pasuje. Uważam, że wiele zależy też od motywacji jaka kieruje człowiekiem, jeśli chodzi o nawijanie. Jeśli masz oczekiwania, że po pierwszej nagrywce od razu staniesz się sławny, to jeśli tak się nie stanie, to pewnie dopadnie cię chwila zwątpienia. W ogóle posiadanie oczekiwań, jakichkolwiek, nie tylko co do muzyki, wiążę się często z uczuciem zawodu. Więc wychodzi na to, że lepiej ich nie mieć wcale. 

Chyba nie ma osoby, która nie marzyłaby nigdy o legalnej płycie. Czy w poprzednim roku spełniłeś jedno ze swoich marzeń z małolackich lat?
Naser:
Tak, spełniłem. Jest zajebiście. Mogę umierać :). Dzięki temu bardzo uwierzyłem w siebie. Teraz wydać legala to nie problem, wystarczy założyć działalność i załatwić formalności. Ale znaleźć osobę, która zainwestuje sporo hajsu tak, jak Epsilon Records we mnie, jako debiutanta, to już duże wyzwanie, bo mimo chłamu jest też wielu dobrych raperów. Natomiast legal już nie gwarantuje sukcesu. Liczy się przede wszystkim promocja w sensie takim, żeby dużo pokazywać się odbiorcom. Musisz zaistnieć w ich świadomości, nie raz czy dwa, ale cały czas. Kiedy znikniesz na kilka miesięcy, już o Tobie zapominają. Facebook nas na tyle rozleniwił, że trochę przestaliśmy sami szukać, tylko bierzemy to, co jest nam podane na tacy. Bo jest za dużo informacji. Wracając do tematu. Wydanie płyty dostępnej w legalnej sprzedaży jest nobilitujące, ale czuję, że tak naprawdę to dopiero pierwszy krok na mojej dalszej drodze rozwoju. Dzięki temu, że trochę więcej osób usłyszało moje rapy, miałem okazję poznać bardzo dużo opinii, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych, co wcześniej nie było możliwe. Bo wiesz, jak tworzysz w gronie ziomków, wszyscy Cię klepią po plecach i mówią, że to jest zajebiste – no bo co mają powiedzieć? Przecież Ci nie powiedzą, że to jest chujowe. Dopiero obiektywny odbiorca weryfikuje prawdziwą wartość krążka. I tak po wydaniu tej płyty towarzyszy mi takie przeświadczenie, że tyle samo za mną, co przede mną. Na szczęście udało nam się uzyskać wystarczający zasięg, aby otrzymać to, co najcenniejsze od koneserów rapu, czyli szczerą konstruktywną krytykę. Co ciekawe, kawałki, które ja uważałem za najlepsze, zostały zepchnięte przez słuchaczy na drugi plan, a te moim zdaniem średnie, to te, którymi najbardziej się jarają. I powiem Ci, że były pewne rzeczy na płycie, które chciałbym zmienić jeszcze przed jej wypuszczeniem, ale myślałem sobie, że: „dobra, nikt tego nie zauważy, a poza tym muszę sobie zostawić miejsce na progres”. Myliłem się. Każde najdrobniejsze niedociągnięcie zostało wychwycone i wypunktowane przez moich słuchaczy. Kawałkami, z których jestem w 100% zadowolony pod każdym względem, są np. „Mam dość”, czy „Psychoragga”. Wyciągnąłem taki wniosek, że od teraz nie idę na żadne kompromisy. Żadnego – „dobre jest”. Pracuję tylko z najlepszymi i podchodzę do tematu w pełni profesjonalnie. A miejsce na progres zawsze się znajdzie.

Przygotowując się do rozmowy, przeczytałem wywiady, które udzielałeś. Zacytuję fragmenty Twoich wypowiedzi dla THC z roku 2013: „Pamiętam pierwszy numer, jaki nagrałem pt. „Szczęście” z Doberem i Wuelem (Kierunek Południe) (…)Przed nagrywką byłem bardzo zestresowany, ale po wszystkim słuchałem naszego „dzieła” w kółko i odczuwałem ogromną satysfakcję” – mamy rok 2016, jakie dziś emocje towarzyszą Ci podczas tworzenia muzyki?
Naser:
Dokładnie takie same jak na początku. Chyba dlatego dalej nagrywam. Za każdym razem, kiedy słucham nowego, skończonego kawałka, to się bardzo jaram, że stworzyłem coś z niczego. Następnie mi się nudzi i robię nowy.Mój schemat tworzenia jest dalej taki sam. Dzieje się coś w moim życiu, później to rozkminiam dniami lub tygodniami, potem dochodzę do jakiegoś odkrywczego dla mnie wniosku i piszę o tym tekst. Zaczynam od znalezienia bitu. Najczęściej przesłuchuję kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt. Ale w końcu trafiam na taki, który mnie porusza, pasuje do klimatu tego ciągu myślowego, jaki chcę wyzwolić… I zaczynam pisać. Wtedy jestem jak w transie. Jakby ktoś obserwował mnie z boku jak piszę i uderzam w klawiaturę, to mógłbym wyglądać dla niego niczym pianista grający na fortepianie. Najczęściej piszę bez poprawek. Całe teksty od razu. Dwie lub trzy zwrotki plus refren. Jednocześnie piszę i rymuję. W mojej głowie wizualizują się metafory, których używam. Kiedy piszę, że „płynę na fali flow”, to naprawdę wyobrażam sobie siebie, jak płynę na desce surfingowej na morzu zbudowanym z fal dźwiękowych. Często czuję ciarki. Innym razem, kiedy nie uda mi się dokończyć tekstu przy kompie, resztę dopisuję w głowie w ciągu dnia, składając wyrazy w pamięci, aby po powrocie do domu wszystko zapisać. Wtedy emocje jakie mi towarzyszą są raczej negatywne, bo robię sobie wyrzuty, że zamiast być teraz w studiu, to akurat jestem w pracy, czy gdziekolwiek indziej wykonując swoje codzienne obowiązki. Zaczynam rozmyślać o tym, że jestem niewolnikiem systemu, ale to w efekcie jeszcze bardziej mnie napędza. Chociaż wiesz, to są tylko emocje. Bo jak miałem dwa tygodnie wolnego i siedziałem od rana do wieczora w studiu, to miałem takie zmęczenie materiału, że tęskniłem za tą swoją codziennością.

Bez większej kokieterii, bardzo przyjemnie słucha się płyty „Psychoragga”. Co ciekawe, 7go lutego br. udostępniłeś do odsłuchu 10 tracków, które nie zmieściły się na tę płytę oraz kilka starszych kawałków. Całość nazwałeś „Niezapomniane LP”. W jaki sposób przebiegała selekcja poszczególnych utworów i co zaważyło na tym, że dany numer nie zmieścił się na „Psychoragga”?
Naser:
Jeśli mówisz, że płyty słucha się przyjemnie tzn., że musiałes mieć chociaż trochę podobne przeżycia. Wiele osób nie dostrzega jej kunsztu, bo nie rozumie o czym nawijam. I w sumie lepiej dla nich. Nikomu nie życzę. Co do selekcji, to przede wszystkim bity zaważyły na tym, że niektóre kawałki nie weszły, jak np. „Brak tchu”. Do wszystkich bitów z „Psychoraggi” posiadam prawa autorskie. Dlatego bez problemu mogliśmy wprowadzić płytę do obrotu. Natomiast na „Niezapomnianym LP” znajdują się instrumentale. Znajomi producenci próbowali remiksować te kawałki, ale to nie było to samo. Gdzieś tracił się klimat. Próbowałem też nagrywać je na innych bitach, ale jak już coś zostało napisane do danego bitu, to w większości przypadków zmiana powodowuje, że kawałek przestaje mi się podobać. Druga sprawa to koncepcja „Psychoraggi”. Kawałki są ułożone celowo w takiej kolejności, aby osoba, która słucha od pierwszego do ostatniego, mogła poczuć jaką drogę przeszedłem – od zatracenia do wyjścia na prostą. Niektóre kawałki z „Niezapomnianego LP” po prostu nie wpisywały się w tę koncepcję.  Nie było też sensu dawać dwóch kawałków o podobnej tematyce. Trzecia sprawa, tak szczerze, to przy kilku innych kawałkach z „Niezapomnianego LP”, jak np. „Bywały dni”, po prostu na wtedy zabrakło mi odwagi, aby dołączać je do płyty, która i tak już bardzo mocno obnaża tajemnice mojej egzystencji. „Niezapomnianie LP” poskładałem i wrzuciłem w neta głównie dla siebie, abym mógł oczyścić się ze wszystkich starych emocji, naprawdę zamknąć ten rozdział i już nigdy do niego nie wracać, i wiesz co? To akurat mi się udało.

„Psychoragga” jest również zgromadzeniem wielu producentów. Gościnnych wokali również nie brakuje. Wymieńmy: Kleszcz, Hones, K3rmit, Anna Przeczek oraz Anna Mysłajek. Czy otwartość na innych artystów (tak to nazwijmy) jest tym, czym kierujesz się podczas tworzenia szkiców konkretnych projektów?
Naser:
Raczej nie. Prawie wszystkie szkice to solówki. Dopiero po skończeniu kawałka, kiedy czuję, że czegoś mi brakuje, to zaczynam myśleć kogo mógłbym zaprosić, kto wypełniłby tę artystyczną lukę. W przypadku – „Nigdy się nie poddam”, tekst powstał, kiedy pomieszkiwałem w Warszawie na chacie u Honesa. Gdy przyszło do nagrywania tego kawałka, było mi ciężko, bo byliśmy pokłóceni, a cały czas przypominały mi się dobre akcje z Honesem i wtedy postanowiłem spróbować to naprawić. Zaczęliśmy rozmawiać i udało nam się odbudować ten most. To, że się dograł, było takim bardzo symbolicznym momentem w „Psychoradze”, która właśnie miała pokazywać przemianę. W przypadku „Zamykam” napisałem śpiewany refren. Ale nie umiałem go zaśpiewać. I zadzwoniłem po ratunek do Ani Mysłajek, która przyjechała do mnie i się dograła. Nie wiedząc jeszcze wtedy, że właśnie tworzymy jeden z najlepszych kawałków z całej płyty. Podobnie było z K3rmitem. „Będzie inaczej” było solówką, ale że K3rmit pomagał mi na koncertach, to chciałem, aby był również na mojej płycie. A że akurat „Będzie inaczej” mu się spodobało i miało miejsce na zwrotkę, to się dograł. W „Brakującym ogniwie” czegoś mi brakowało hehe. Akurat wtedy na horyzoncie pojawiła się Ania Przeczek, której marzeniem było nagrać kawałek, którego mogłaby sobie później słuchać na płycie. Inaczej było z Kleszczem, bo pisząc tekst, już mieliśmy zaklepany bit i mniej więcej wiedzieliśmy, co chcemy zrobić. Bardzo się cieszę z tego, że wszyscy goście pofatygowali się się i zagrali ze mną koncert premierowy 12 września. Kleszcz akurat grał wtedy gdzie indziej, ale na zakończenie koncertu na telebimie puściliśmy premierę teledysku do „Instynktu”. Było zajebiście. Teraz jak o tym myślę, to premiera płyty jest jednym z moich lepszych wspomnień hip-hopowych. Dobrze, że mamy z tego wideorelację.

Zamykasz tę płytę „Outrem” – „Odejdź od kompa”, które bądź co bądź, niesie bardzo pozytywny przekaz. W oficjalnym opisie również możemy przeczytać, iż: „Psychoragga to koncepcyjny album, który ukazuje przemianę, jaką przeszedł autor – od mrocznej do jasnej strony życia”. Kiedy zdałeś sobie sprawę, że trzeba coś zmienić w swoim życiu, w swoim postępowaniu?
Naser:
Zdawałem sobie sprawę dużo wcześniej niż faktycznie zacząłem zmieniać swoje postępowanie. Chyba bardziej pytasz o punkt zwrotny, więc ten nastąpił dopiero wtedy, kiedy straciłem już prakycznie wszystko i sięgnąłem dna. Bóg pozwolił, że się odbiłem.
Ale musiałem rzucić alko itp. Od tego momentu moje życie zaczęło zmieniać się na lepsze. Jednak dopiero zaczęło, bo najpierw musiałem stawić czoła wszystkim konsekwencjom życia, jakie prowadziłem i problemom, od których zwykle uciekałem. „Psychoragga” opowiada moje dzieje dokładnie od tego dnia. Więc jeśli chcesz się dowiedzieć dokładnie, co się wydarzyło, wsłuchaj się w „Intro”.

Muszę jeszcze na chwilę wrócić do „Niezapomniane LP”, ponieważ na swoim oficjalnym fanpage napisałeś: „Tym akcentem kończę wszystkie stare projekty. Od teraz tylko nowe! W nowym stylu i nowym lepszym flow!” – od razu nasuwa się pytanie: co nas czeka?
Naser:
Dobre pytanie hehe. Wygląda na to, że czeka nas prawdziwa Psychoragga, albo raczej część druga. Albo coś zupełnie innego. Nowe kawałki już grają mi w głowie. Trudno to opisać, na pewno bardziej pozytywne i energiczne. O teraźniejszości, a nie przeszłości. Na razie będę nagrywał luźne numery, aby dopracować wiele kwestii i dać sobie czas na ukształtowanie się wizji nowej płyty. Pierwszym z nich będzie nowy kawałek na bicie Dina, do którego zaprosiłem pewnego gościa.  Warto na niego czekać, bo podobno „zjada o 40% całą Psychoraggę”. Dino zrobił świetny banger, czekam jeszcze na DJa. I wypuszczamy to już niedługo. Obserwuj fanpage, bo będzie to coś, czego mało kto się spodziewa.

O tym co cieszy ucho już rozmawialiśmy, a teraz chwilę o tym co cieszy wzrok. Grafika, okładka, oraz teledyski. Czy mógłbyś nam opowiedzieć trochę o tych kwestiach?
Naser:
Chętnie. Zacznę może od okładki, która jest pełna symboliki. Biel jak każdy wie, symbolizuje czystość, ale też pewien znany na ulicy narkotyk. Tygrys to mój chiński znak zodiaku. I waleczna bestia. Symetria odpowiada podziałowi płyty na dwie części. Kiedy odwracam płytę o 180 stopni jest to dla mnie przypomnienie i przestroga, że bardzo długo z tego wychodziłem i wystarczy chwila nieuwagi, a wszystko może się zawalić i wrócić do starego schematu. Korony symbolizują bycie królem życia. Zarówno w tym pozytywnym, jak i negatywnym aspekcie. Kiedy się przyjrzysz, dostrzeżesz też pięć różnic, ale jednak to wciąż ten sam tygrys. Ogólnie chodziło o uchwycenie kontrastu. Dlatego też przód jest biały, a tył czarny. Przesłanie jest takie, że można wyjść ze wszystkiego, ale trzeba walczyć. Wiele osób mówi, że trzeba zwracać uwagę na odcienie szarości w życiu, ale niektóre rzeczy są proste. Są albo dobre, albo złe. Ja za długo chciałem, żeby było dobrze, kiedy żyłem źle. Dlatego musiałem wybrać. Z perspektywy czasu widzę, że wybrałem najtrudniejszą drogę, ale najlepszą. Walka o siebie to najtrudniejsza walka jaką przychodzi stoczyć człowiekowi. Wszystkim, którzy walczą o siebie życzę, aby nigdy nie tracili nadziei, bo jeśli będą mieć wiarę, to w chwilach, które wydają się beznadziejne, pomoże im Siła Wyższa.
Jeśli chodzi o klipy, to pierwszy z nich powstał już w 2013 roku do kawałka „Ci ludzie”, który niestety jest historią prawdziwą. Dlaczego akurat ten? Po udostępnieniu dema płyty zrobiłem sondę na fanpage’u i najwięcej osób zagłosowało na ten kawałek. „Psychoragga” była najważniejsza dla mnie, więc musiała zostać zobrazowana. W ogóle moim zdaniem to najlepszy kawałek z płyty. A co do „Instynktu”, to jest to drugi najlepszy kawałek na płycie. To, co łączy te klipy, to fabuła. Każdy z nich powstał w oparciu o scenariusz. Dużo czasu pochłonęla organizacja. Z tego miejsca jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy się angażowali. Na pewno w 2016r powstanie jeszcze nie jeden klip.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę i co… czekam na resztę projektów. Z miłą chęcią będziemy o nich informować na łamach rap-news.eu
Naser:
Ja też bardzo dziękuję za niebanalne pytania. Dzięki temu mogłem się troszkę bardziej otworzyć, bo siłą rzeczy udzielając Ci odpowiedzi, musiałem podsumować sobie w głowie te niespełna pół roku, które minęło od premiery i w sumie, to jestem bardzo zadowolony z tego, co udało mi się osiągnąć. Już pracuję nad kolejnymi projektami. Także zapraszam na fb.com/Naser.hiphop , bo tutaj w pierwszej kolejności pojawiają się newsy oraz na moją stronę internetową: www.naser.pl. Pozdro!

Całość przygotował: Patryk FENT

Odwiedź – kliknij:
NASERbanner epsbanner fentLINK tbackstagerbanner

Wsparcie – kliknij:

KotUkostka KostkaShop RaP rapzajawkabanner

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ