Prezentujemy na łamach rap-news.eu najnowszy wywiad przygotowany do cyklu „Rap Metryka”. Tym razem naszym gościem jest Dawidzior, reprezentujący skład – HipoToniA. Już wkrótce nakładem wytwórni Step Records pojawi się kolejna płyta HTA. Sprawdźcie pierwszą przedpremierową rozmowę…

Siemano! Musimy rozpocząć naszą rozmowę od najistotniejszej kwestii, bardzo ważnej zarówno dla Was prywatnie, jak i słuchaczy, czyli zasilenia szeregów Step Records przez Hipotonię. Kiedy pojawiła się opcja wydania płyty nakładem właśnie tej wytwórni? Pytam z tego powodu, ponieważ jest to Wasza pierwsza współpraca, za czym idzie nowe doświadczenie oraz ogromna szansa promocyjna. Niewątpliwie „Stepy” są obecnie numer jeden w Polsce…
Dawidzior:
To na pewno. Przyznam rację, że „Stepy” pod względem zasięgu i promocji są numer jeden w Polsce. Droga z tą wytwórnią i nami przeplatała się wielokrotnie. Poprzednia płyta HTA, jak i moje solo, były dystrybułowane przez „Stepów, ale wydawaliśmy je sami – jako HTA Brand. Tym razem jednak dogadaliśmy się z chłopakami, że robimy całość pod ich banderą i podpisaliśmy kontrakt. Mam nadzieję, że nasza muzyka trafi do jak największego grona słuchaczy, i wszystko pójdzie właściwym torem!

Prawdopodobnie premiera tego krążka odbędzie się w drugiej połowie br. Wielu zastanawia się, w jakim klimacie będzie utrzymana ta płyta? I co jest najciekawsze, bardzo dużo osób chce powrotu tego typowego ulicznego przekazu z zachowaną hardkorową nawijką – jak będzie? Być może nie chcecie jeszcze zdradzać szczegółów dotyczących tego wydawnictwa, choć mogliśmy już przesłuchać kilku sekundowy fragment (znajduje się: TUTAJ!) jednego z utworów, który (być może) znajdzie się na nowym HTA.
Dawidzior:
Premiera płyty będzie 21. października tego roku. Oczywiście będą tam hardkorowe uliczne numery, bo cały czas jest to nieodzowny element naszego życia, ale też nie boimy się eksperymentować z nowymi brzmieniami, co tak naprawdę bardzo lubię. Muzyka nie ogranicza. Znajdą się tam także refleksyjne numery i myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Nieskromnie powiem, że po nagraniu już większości zwrotek na ten album, mogę śmiało stwierdzić, że będzie to najlepszy krążek z dotychczasowych i będzie słychać progres. Jak zwykle wkładam w płytę 100% serducha i zaangażowania, także czekajcie na efekty i jak zwykle namawiam do słuchania płyty od pierwszego do ostatniego numeru, aby poczuć prawdziwy klimat i przekaz albumu!

Tworząc wspólne projekty chodzicie jedną ścieżką, jednak jeśli chodzi już o solowe poczynania, to każdy kroczy inną, czyli „Nowe życie” (Twoja debiutancka solowa płyta) powstała w HTA Brand Label, czyli po prosto – w domu. Natomiast Kacper jest związany również z Ganja Mafią. Czy jest to spowodowane tym, iż szukacie nowych rozwiązań, aby nie stać w miejscu i rozwijać swoje umiejętności wokalne, przy tym wciąż poszerzać liczbę odbiorców?
Dawidzior:
Powiem Ci szczerze, jak wcześniej, że lubię eksperymentować z muzyką i jeszcze nie raz zaskoczę słuchaczy różnymi ciekawymi kolaboracjami. Wiadomo, z artystami, których szanuję. Nie będzie to feat z Dodą, czy Dawidem Kwiatkowskim, tylko z artystami z innych gatunków, ale prawdziwymi, których muzyki też poniekąd słucham, lub miałem z nią styczność i ją jak najbardziej szanuję. Niewątpliwie Maciej Maleńczuk należał do tych ludzi, więc poznaliśmy się z Maćkiem, a owocem tego był nasz wspólny utwór razem z Niziołem, który możecie usłyszeć  na mojej solowej płycie. 

Jeszcze przed premierą pierwszej solowej płyty – „Nowe życie”, wspomniałeś, że masz już plan na kolejną. Przypomnijmy tutaj, że jej premiera nastąpiła w 2014 roku, więc minęło już trochę czasu. Czy gdzieś tam z tyłu głowy zachował się ten „stary” plan na następną solową płytę, jest kompletnie nowy… Jak to jest?
Dawidzior:
Po wydaniu płyty Hipotonii w październiku, biorę się za kolejną płytę HTA, jak i za moją solówkę. Mam już na nią pomysł i wiem, jak chcę, aby wyglądała.

A pamiętasz czas pierwszych produkcji, kiedy wszystko nie było jeszcze tak profesjonalne jak jest teraz? Weźmy przykładowo teledysk do tytułowego utworu pierwszej płyty HTA – „NS Unikat” i porównajmy go z dzisiejszymi produkcjami, typu wspomniany wcześniej obraz zrealizowany do utworu „To ty, powiedz mi”. Dwa różne bieguny. Widzimy przykładowo making of z cyklu „Kadr na plan” 9LiterFilmy, gdzie praca dosłownie wre. Jest scenariusz, jest profesjonalny sprzęt i cała ekipa odpowiedzialna od przygotowania światła, rozmieszczenia poszczególnych eksponatów, po charakteryzację – make up. Fajnie jest brać udział w realizacji takiego przedsięwzięcia?

Dawidzior: Jeśli chodzi o kręcenie klipów, to uwielbiam tę robotę, jest często dużo śmiechu i dobrej zabawy, ale niewątpliwie jest to męczące. Cały dzień na planie, powtarzanie ujęć itd. I wiadomo, że jeśli mielibyśmy to porównać do roku 2007, kiedy zrobiłem pierwszą swoją płytę i kręciliśmy z kolegami z osiedla pożyczoną kamerką klip, to są to dwa różne bieguny. Ale miło to wspominam . Tamte czasy to nasza kolebka, od czegoś trzeba było zacząć i z sentymentem patrzę na nasze początki. Było to zawsze naturalne i prosto z serducha.

Raperzy często mówią: „kupujcie rap płyty”, przy tym mając na myśli, aby każdy fan zakupił właśnie ich album, choć sami w swojej kolekcji nie mają żadnego „cedeka”. U Ciebie na instagramie zauważyłem zdjęcie, w którym przedstawiłeś swój zbiór, zacytuję: „kolejne płyty do kolekcji”. „W sumie mam już gdzieś, przez lata uzbieranych, jakieś ponad 600 pozycji” – dodałeś. W jednym z video-wywiadów, zapytany o to: „czym jest dla Ciebie Hip-Hop?” odpowiedziałeś: „jest to sposób życia i droga, którą obrałem (…) Hip-Hop jest ze mną cały czas, w każdy dzień”. Czy oprócz twórcy, jesteś również odbiorcą? Czy można, np. spotkać Cię w tłumie podczas różnych wydarzeń hip-hopowych?
Dawidzior:
Oczywiście, że tak. To, że tworzę muzykę Rap, wzięłoo się z tego, że byłem nią zafascynowany. Też nakłaniam do kupowania płyt i nie mógłbym nakłaniać, jeśli sam bym ich nie kupował. Byłaby to, swego rodzaju, hipokryzja. Kupuję płyty odkąd pamiętam. Wolałem sobie nazbierać za dzieciaka na jakąś płytę, na tamten czas mojego ulubionego artysty, która dawała mi większą frajdę z tego, że ją mam, niż np. kupić sobie za to coś innego, lub przemelanżować.  Chodzę oczywiście na inne koncerty, nawet jeśli nie gram sam. Jeśli przyjeżdżają, lub grają w pobliżu moi znajomi, to zawsze tam jestem i bawię się wtedy na scenie, ale zdarzyło mi się być i pod nią, jak kiedyś na koncertach Rycha Peji, czy Dope DOD.

Współpraca z wytwórnią Step Records może otworzyć wiele drzwi, o których być może myśleliście, ale nie było wcześniej takich możliwości. Posłużę się po raz kolejny wywiadem, który stworzyłeś wspólnie z ekipą „DAWAJ TO NA FULL TV” i tam padło kilka ksywek, które myślę, że spokojnie mogliby pojawić się na czwartej płycie HTA, jak m.in. Peja, Popek. Wymieniłeś również francuską i amerykańską scenę, wiadomo, z tym przede wszystkim pod względem finansowym jest ciężej, ale nie jest to niemożliwe – czy nowa płyta HTA przyniesie hitowy featuring? Ja chciałbym Ci również przypomnieć, że w 2017 będzie dziesięciolecie od premiery „NS Unikat”, także to może być również motywacja, aby spełnić jakieś tam swoje marzenie.
Dawidzior:
Słusznie zauważyłeś, że w 2017 roku będzie dziesięciolecie od wydania pierwszej płyty i mogę już zdradzić, że szykujemy cos specjalnego dla ludzi. A na nowej HTA będzie wiele featuringów. Teraz nie będę zdradzał ;). Zobaczycie niebawem! Chociaż… jeśli jest to pierwszy wywiad przed premierą albumu, to powiem Wam, że na pewno na naszej płycie znajdzie się Sobota.

Wielu artystów, m.in. uczęszcza na specjalne zajęcia wokalne, gdzie pod okiem profesjonalnie wyszkolonej kadry uczy się, np. dobrze panować nad dźwiękiem, czy bardzo ważnym w muzyce – oddechem. Myślę, że to jest bardzo ciekawe pytanie, ponieważ jesteś jednym z tych raperów, którzy oprócz „prostego” nawijania, lubi od czasu do czasu pośpiewać. Jak Dawidzior dąży do perfekcji? Jaka jest, pod tym kątem, droga którą podążasz?
Dawidzior:  
Powiem Ci, że nieraz się wybierałem na jakieś zajęcia wokalne, ale nigdy tam nie dotarłem ;-), a żeby było zabawniej, to mieszkam niedaleko szkoły muzycznej.  Na początku, jak zaczynaliśmy, to wiadomo, nikt z nas nie zdawał sobie z tego sprawy i wszystko było nagrywane na spontanie, na 100% zajawki. Dziś jest to też zajawka 100%, ale również chcemy to rozwijać, tak jak i chcemy, aby wpadł jakiś pieniądz za muzykę, bo poświęcamy temu sporo czasu, pieniędzy i serca. Często kosztem innych rzeczy. Możliwe, że wybiorę się kiedyś na zajęcia wokalne, na tę chwilę sam eksperymentuję z własnym wokalem. Podczas pisania numerów i nagrywania staram się, aby robić cały czas progres i urozmaicać nawijkę, a w tych technicznych sprawach dostaję też sporo wskazówek od swojego realizatora w studiu – Piotra Armi, który naprawdę jest profesjonalistą w tym co robi. Siedzi w muzyce sporo lat i zna cały przekrój wszystkich gatunków i posiada na ten temat sporą wiedzę.

Muzyka wymaga również wrażliwości, którą niewątpliwie posiadasz. Myślę, że bardzo dobrym przykładem jest utwór „Nie obiecam Ci”, do którego zrealizowany został świetny teledysk, tym samym promujący „Nowe życie”. Chodzi mi o opisywanie uczuć, miłości, spraw przez niektórych nazywanych „niemęskimi”, a tak naprawdę świadczących o dojrzałości człowieka. Czy od zawsze byłeś osobą bezpośrednią, niekryjącą swoich uczuć, emocji, czy jednak przyszło to z wiekiem, wraz ze zbieranymi doświadczeniami?
Dawidzior:
Z wiekiem wydaje mi się, że ludzie po własnych doświadczeniach doceniają u innych tego typu emocje i nazwanie czegoś „niemęskim” jest dla mnie bardziej gówniarskie niż niemęskie. Każdy, nawet najtwardszy skurwysyn, ma uczucia. Jeden okazuje je bardziej, inny skrywa pod maską. Każdy kogoś kocha i chce być kochanym… Ale tak naprawdę zrozumianym. Powiem Ci szczerze, że jestem gdzieś po środku, mam dwie osobowości, raz potrafię być zimny i chłodny, a raz wrażliwy na otaczającą mnie rzeczywistość. Jednemu mógłbym zrobić krzywdę, a drugiemu oddać ostatni kawałek chleba. Wiem o tym, że jestem wrażliwy, choć nie widać tego na pierwszy rzut oka. Myślę, że każdy artysta musi mieć w sobie jakąś wrażliwość, bo inaczej nie mógłby tworzyć muzyki, czy poezji, malować obrazów, czy cokolwiek innego. Musi czuć to, co robi, i przemawiają przez nas te uczucia, jakie chcemy w danym momencie przekazać.

Zapewne często myśląc o swojej muzyce zastanawiasz się: „co dalej?”. Powiedziałeś: „lubię eksperymentować z muzyką” – szukasz zarówno nowych dźwięków wokalnych, jak i w bitach. Czy jest jakaś granica w muzyce, którą za wszelką cenę nie chciałbyś pokonać?
Dawidzior:  
To co robię jest zawsze w zgodzie z moimi przekonaniami i sumieniem. Jak wiemy, wszystko się zmienia. Muzyka, odbiór słuchaczy, cały rynek muzyczny, wystarczy spojrzeć na Olis. Jak mówiłem, eksperymentuję i nie boję się eksperymentować. Mogę zrobić numery na imprezę, mogę do posłuchania na słuchawkach i refleksji, mogę połączyć nowoczesne brzmienia ze starym oldschoolem. Można tak naprawdę wszystko! Muzyka jest nieograniczona, to tylko kwestia zajawki jaką mamy na tę chwilę. Granica jest tylko i wyłącznie w nas samych.

Bardzo dziękuję za rozmowę, ponieważ dla mnie osobiście to spełnienie kolejnego marzenia. Pamiętam czas za małolata, kiedy szperało się po Internecie na forach, czy niezawodnej „wrzuta.pl” i szukało utworów HTA, czy to w starym, czy nowym składzie. Życzę powodzenia Tobie i Kacprowi przy realizacji nowej płyty oraz najlepszego w życiu prywatnym, jak i zawodowym!
Dawidzior:
Dziękuję Ci serdecznie również i miło to słyszeć. To fakt, kiedyś było zupełnie inaczej ;-). Teraz mają wszyscy wszystko wyłożone na tacy, a gówniarskie hejterstwo jest  w  takiej skali, że naprawdę jest to przesada, bo mogę zrozumieć wiele, że ktoś ma jakiś problem ze sobą i czasy się zmieniają, ale ciśnięcie jakiegoś anonima po dzieciach moich kolegów, jak się komuś urodzi dziecko, albo po rodzinie – to już jest przesada. Pasowałoby takiego jednego z drugim odszukać, nauczyć szacunku i zabrać komputer. Ale nie ma to nawet sensu. Kiedyś, żeby posłuchać muzyki, trzeba było śmigać po kasety, przegrywać i kombinować, składać hajs, żeby sobie kupić jakąś płytę, albo czekać pól dnia przed telewizorem, jak jeszcze na kanałach muzycznych puszczali muzykę, nie jakieś zjebane „reality show” i inne programy, które nie wiem czemu mają służyć, poza ogłupianiem… to siedziało się pół dnia, żeby oglądać swój ulubiony teledysk. No cóż… Na zakończenie również życzę Ci powodzenia w życiu prywatnym, jak i zawodowym, i pozdrawiam wszystkich naszych słuchaczy! Nowe HTA już w tym roku i uwierzcie, będzie to naprawdę zajebista płyta! Z Bogiem!

Całość przygotował: Patryk FENT

Odwiedź – kliknij:
dawidziorbanner htabrandbanner fentLINK

Wsparcie – kliknij:

KotUkostka KostkaShop gonicfrajerabanner
RaP rapzajawkabanner tbackstagerbanner

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ