13396898_619211501566156_1250636215_o-1024x683

Fu kolejnym gościem rap-news.eu

3. czerwca 2016 roku odbyła się oficjalna premiera kolejnej solowej płyty Fu – „Definicja Istnienia”, która na sklepowych półkach ukazała się nakładem wytwórni PROSTO. Z tej okazji przygotowaliśmy dla Was rozmowę z reprezentantem ZIP Składu, Zipery i Raggabangg.


Witam! Na wstępie szczere gratulacje, że zapiąłeś ostatni guzik przy projekcie „Definicja Istnienia” i ukazał się on w wersji fizycznej.  Przyznam szczerze, że od kilku miesięcy pasjonuję się pracą nad „Definicją Istnienia”. Bardzo cieszę się, że korzystałeś z mediów społecznościowych i zdawałeś nam praktycznie relację live z przygotowań. Były filmy, fragmenty realizacji nagrań, zdjęcia z opisami, jak i same opisy. Zauważyłem jednak, że spora część osób bardziej zainteresowana jest Twoim życiem prywatnym niż muzyką. Potwierdzeniem tego jest Twój najnowszy wpis, gdzie podałeś bardzo ważny przykład: „mając 92 tys. lajków na fanpage wrzucam link z nowym klipem – 50 polubień. Wrzucam link ze zdjęciem z moich prywatnych zbiorów, kurwa 1500 polubień – co to kurwa jest ja się pytam? Pudelek?”. Czy masz takie wrażenie, że część ludzi czeka na Twoje potknięcie, na jakąś aferę, a coraz mniejsza część pasjonuje się samą muzyką?
13389280_619211391566167_268693055_o

FU: Trzymam rękę na pulsie i kontroluję to wszystko. Coraz więcej ludzi wciska swoje wścipskie nochy w moje sprawy, ale ja na serio leję na to. Ale jak wiadomo prywatność teraz sprzedaje się najlepiej. Ja na szczęście mam nad tym wszystkim kontrolę. Nie sprzedaję swojej prywatności. To, że wrzucę od czasu do czasu fotkę wyjazdową, czy fotkę z koncertu, czy siłowni, to jeszcze nic nie znaczy. Gorzej by było, jakbym wrzucał fotki, albo filmy w samych gaciach w kuchni, czy sypialni – to nie moja jazda. Nie jestem snobistycznym narcyzem i w dużej mierze nie zgadzam się z opiniami na mój temat, dlatego też staram się rozmawiać z ludźmi na mojej stronie (fanpage) przede wszystkim z tymi, którzy kupują moje płyty, nie ściemniają i dalej wierzą we mnie, choć czasami trafiają się namolni ludzie, którzy żądają wręcz natychmiastowej odpowiedzi, a jak na przykład jej nie dostaną od razu, bo przykładowo zadają jakieś kosmiczne pytania z dupy, wtedy dostają kurwicy i zaczynają ubliżać. Dużo trafia się takich chorych imbecylów ostro skrzywdzonych przez życie, którzy jedyne co mają na celu, to wylać swój żal i ból w Internecie. A że dużo takich leszczy lubi mi ubliżać, bo uważają mnie za osobe, która coś osiągnęła, a wręcz przeciwnie jej się to nie należy, to walą w moja stronę. Nie mam parcia na szkło i nigdy nie miałem. Mam  inne cele w życiu, przede wszystkim muzyka i przekazywanie ludziom swoich myśli, wartości związanych z życiem, muzyką i sportem siłowym, nawet jeśli się to komuś podoba, czy nie. Tak będę zawsze robił. A to, że ludzie tak postępują, to ewidentnie pokazuje na co teraz jest zapotrzebowanie wśród społeczeństwa, zwłaszcza młodego, które szuka wzorców do naśladowania. Ja czuję się dumny z tego, że mogę być dla kogoś autorytetem i mieć jakiś tam wpływ na czyjeś decyzje życiowe. Dużo ludzi zżera ciekawość. Może z tego tematu zdjęcia mają lepsze wyniki wyswietleń, ale też wiem, że Facebook ma swoją nowa politykę, zdjęcia docierają do większej publiczności, a filmy z muzyka nie mają już takiej siły przebicia jak kiedyś (na Facebooku) – trzeba za to becelować coraz więcej szmalu. Dzielę się z ludźmi kawałkiem swojego życia, ponieważ muzyka dała mi dużo i dzięki niej poznałem kawał Polski i świata, a przede wszystkim to dzięki muzyce poznałem swoją żonę…


Wróćmy do tego co obecnie najważniejszy, czyli premiera siódmego solowego albumu. Liczba „7” brzmi bardzo dumnie i pokazuje Twoje doświadczenie muzyczne. Jednak, czy ciężko było zabrać się za tworzenie kolejnej płyty po pięciu latach przerwy nad solowym projektem? Pojawiła się myśl, że solowy projekt tak, ale jeszcze nie w 2016 roku?
FU:
Ta myśl przyszła do mnie sama w 2015 roku w grudniu. Poczułem, że to jest ten odpowiedni moment, więc ruszyłem z kopyta. Dostałem sporej dawki weny twórczej i wiedziałem, że muszę to zrobić. Jest to chwila, która puka do twojej głowy i wiesz, że to już jest teraz i trzeba działać, nie można odstawiać tego na później. Ja mam tak od początku, czuję natchnienie i mam mnóstwo pomysłów, więc robię to, działam. Nie zamulam. W międzyczasie robię z Pono i Korasem – Ziperę, ale nie idzie to tak sprawnie, jakbym chciał, zatem postanowiłem w tym samym czasie zrealizować dawkę swojej twórczej solowej energii, nie czekając w peletonie na zamulaczy.

Bardzo lubię zadawać pytania odnośnie znaczenia tytułów poszczególnych albumów. Dwa słowa – „Definicja Istnienia”. Jesteśmy ludźmi, czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jest to nasz ogromny atut, który możemy wykorzystać. Mamy utwór audio pod tym samym tytułem, więc dużo nam wyjaśni – ale czy za nim kryje się jakiś głębszy sens? Zastanawiasz się czasem nad historią świata, nad ciekawostkami już odkrytymi, bądź tymi, które kryje „Matka Ziemia”?
FU:
„Definicja Istnienia”, czy „Potencjalna Ofiara”, i jeszcze wiele innych na tej płycie, to numery, które serwują nam podróż do złego świata, obłudy i chciwości, które każdego z nas mogą dotknąć, lub już dawno temu dotknęły. Ludzie, którzy biegną za szmalem, tracąc po drodze powoli jakikolwiek sens bycia, czasami przestają myśleć o swoim życiu, nie zdają sobie sprawy po co istnieją na tej Ziemi. Tracą szacunek do własnego życia, oddają się w 100% jakimś schematom beznadziejności, a przecież nasze życie jest krótkie i kruche. Rozumiem, że trzeba zarabiać tę kasę, żeby przetrwać, ale można oprócz tego żyć zgodnie z tym jak należy, z poczuciem wartości i wszelkich myśli, że jesteśmy tutaj po to, żeby zrobić coś niezwykłego, korzystać ze skarbów naszej planety i nie przejmować się bezwartościowymi rzeczami. Wiem, że czasami nie jest łatwo, ale póki jesteśmy zdrowi i mamy w życiu podporę, to kochajmy życie. Jak się nie udaje, zacznij jeszcze raz. Kiedy pojawi się nowe słońce, zbierz wszystkie siły i rozpocznij wszystko na nowo sam. Ja tak robię, a przynamniej się staram. Dużo czytam. Interesują mnie ciekawostki związane z historią naszej planety, historią ludzkości. Wiem, że jest sporo niewyjaśnionych spraw, na które są dowody, a o których nie mówi się wprost i ukrywa się to przed ludźmi. Takim przykładem jest Historia Polski, która jest serwowana w szkołach. Ona jest nie do końca sprawiedliwa i prawdziwa – to pseudo nauka. Interesuje mnie bardzo staro-słowiańska Polska, ta jeszcze przed Chrzestem naszego kraju, gdzie centralnie są utajnianie fakty dotyczące naszej historii, starych Słowian, kraju Lechów, który był wielkim niepokonanym tysiącletnim Imperium z tradycjami nawet starszymi od Imperium  Rzymskiego.

Okładka. Jest zachowana w szarości, z elementem czerwonym. Mamy dwie dłonie. Patrząc na symbolikę: lewa dłoń otwarta – zapowiedź otwartej deklaracji, oraz druga – zaciśnięta pięść, czyli niepokój, zagrożenie (według jednej z książek Marie Coupal). Mamy również zegarki i ich części. Jesteś odpowiedzialny za cały jej pomysł – jakie elementy wspólne i spójne ma przekaz muzyczny z przekazem grafinczym „Definicji Istnienia”?
FU:
Trafiłeś w samo sedno. Wszystkie elementy dotyczące tej płyty: tematy, teksty, klipy, okładka i zdjęcia na niej zawarte, mają jeden spójny przekaz od „A” do „Z” – to był mój pomysł w stu procentach. Jest to jeden wielki obraz naszej rzeczywistości, symbole ludzkiej obłudy, jak i zegar – symbol czasu, który zmienia wszystko i nie czeka na nikogo. Sieje spustoszenie, gdy człowiek nagle zdaje sobie sprawę, że już jest stary i śmierć zbliża się szybko. Wszystko to sprawia, że nagle zaczyna (człowiek) rozliczać swoje życie i wtedy dociera do niego, co mógł przez ten stracony czas zrobić jeszcze w swoim życiu, ale czas nie dał mu już tej szansy. To jest taka puenta wracając do tego o czym rozmawialiśmy wcześniej.

Pierwszy teledysk promujący ten materiał został zrealizowany do utworu „Potencjalna Ofiara”, w którym poruszasz kwestię zrobienia coraz szybszej kariery przez młodych ludzi, gdzie blask pieniądza zaślepia im wszystko dookoła. Mówi się nawet, że pieniądz jest pogromcą ludzkiej duszy. Dlaczego spośród wielu utworów postanowiłeś zobrazować właśnie ten? Czy poprzez obraz chcesz jeszcze bardziej dotrzeć do młodzieży, do ludzi już zagubionych, niż „tylko” dzięki samemu audio?
FU:
Utwór ten jest swoistą przestrogą dla młodych, którzy przeprowadzają się do dużych miast za pracą, chcą robić karierę, mają marzenia, lecz ta rzeczywistość, którą poznają na miejscu, nie zawsze jest taka piękna, jak w serialu „Magda M”. Pisząc ten utwór brałem przykład ze swoich znajomych, którzy oddali się w stu procentach karierze w takich korporacjach i wiem jak się zmienili – to już nie są ci sami ludzie co kiedyś. Również znam zasady działania w takich firmach, moja żona pracuje w jednej z takich firm, i wiem co się dzieje, jakie są realia. Kawałek ten jednak nie przedstawia w 100% tego, co dzieje się w takich firmach. Kawałek także opowiada o młodych ludziach z prowincji, którzy zaczęli swoje życie w mieście i wpadli w sidła chorego wrednego systemu, i jak nie mają twardej woli, to mogą spaść na dno, to trwa powoli, ale konsekwentnie.

Jak już jesteśmy przy temacie teledysków, czy już możesz zdradzić do jakich tytułów planowana jest ich realizacja?
FU:
Tak, na dniach robię drugi video-klip do utworu „Nowe Słońce” z Ras Luta, plus planuję, o ile starczy kasy, zrealizować trzeci video-singiel do numeru „Kadry Pamięci” z Ziperą, Peją i Kaenem.

W najnowszej rozmowie z Wujkiem Samo Zło w Rap Bajerze powiedziałeś, iż żałujesz, że nie wycofałeś się z pewnych utworów, które stworzyłeś przez bardzo długi okres swojej twórczości. Oczywiście nie będę pytał o szczegóły, o konkretne kawałki, ponieważ bardziej chcę poruszyć kwestię selekcji poszczególnych utworów na „Definicję Prawdy”. Zarówno patrząc na same tytuły, listę gości wokalnych, jak i producentów, wszystko robi na pierwszy rzut oka niesamowite wrażenie. Oficjalnie mamy 19 utworów, w tym „Intro” i „Outro”. Czy tworząc pierwszy szkic całego projektu, właśnie tak wyobrażałeś sobie końcowy efekt? Jesteś zadowolony zarówno z siebie, jak i wszystkich osób dokładających do niego cegiełkę?
FU:
Jestem zadowolony w 100% z każdej swojej płyty, od „A” do „Z”, choć z czasem jak miałbym możliwość, to parę rzeczy bym pozmieniał, ale są to drobnostki. Wątek, który usłyszałeś podczas wywiadu z Wujkiem dotyczy bardziej moich gościnnych dogrywek na inne płyty. Czasami nie do końca przykładałem się do nagrania tych zwrotek, z czystego lenistwa, taki już jestem, a uwierz mi ,stać mnie na więcej. Ale mam nauczkę :)

Popek. Stał się niewątpliwie jedną z najbardziej medialnych osób w naszym kraju. Znacie się od wielu lat i zaprosiłeś go również na „Definicję Istnienia” do utworu „Hela (We dem boyz follow up”. Dlaczego jest to bonus track? Czy jest to odskocznia od wcześniejszych numerów? Być może zapowiedź kolejnej płyty?
FU:
Jest to follow up, nie jest to mój oryginalny bit tylko remix, czyli pomysł zaczerpnięty z utworu Whiz Khalifa „We Dem Boyz”. Bardzo szanuję tego rapera, podoba mi się jego muzyka i teksty. Napisałem ten numer z rok temu, kiedy usłyszałem follow up „We dem boyz” w wykonaniu rapera Rohffa z Francji i pomyślałem „zrobię swoją wersje tego numeru, czemu nie, ale na inny temat” – napisałem tekst i walnąłem w kąt. Pomyślałem sobie, że w Polsce się to nie przyjmie, ponieważ u nas takich rzeczy ludzie nie kumają, a follow up w Hip-Hopie w USA, czy we Francji to normalka. U nas krąży wirus zwany „cebulostwem”, które nie zna się na rzeczy. Po czym przy nagrywaniu „Definicji” wróciłem z tym trackiem, bo pomyślałem sobie, że będzie śmiesznie, że zrobię numer, który będzie taką swoistą balladą, która kończy się dramatycznie. Popka zaprosiłem do tego numeru, ponieważ byłem u niego w Londynie w zeszłym roku i razem popłynęliśmy delikatnie w bal i jak go zaprosiłem na płytę, a później po czasie przypomniałem sobie o tym, i stwierdziłem, że nie ma co robić z mordy cholewy, zatem ten numer był jedyny z całej płyty, do której by pasował. Wiesz, Pop dograł się na luzie do tego numeru. Nie zaprosiłem Popka w celach promocyjnych, czy podniesienia  sprzedaży, bo to jest kurwa mit, i wcale to w ogóle w niczym nie pomaga, a wręcz przeciwnie, czasami nawet przeszkadza. Kawałek nie powstał w celach promocyjnych, a Popek jest po prostu moim ziomkiem, z którym znam się od 2001 roku, tyle.

Zapewne niektórzy to zauważyli, jeszcze inni nie mają o tym pojęcia, ale pierwszą solową płytę oficjalnie wydałeś w 2011 roku – „N.O.C.C.”, obecnie mamy rok 2016, więc minęło 15 lat. Czy uważasz „Definicję Istnienia” za „kropkę nad i”, która jest podsumowaniem wszystkich Twoich solowych płyt? Czytając zapowiedzi myślę, że świadomie, bądź nie, właśnie takim tropem podążałeś. Pozwolę sobie zacytować oficjalny opis: „dosadne wersy FU, melodyjne oraz energiczne refreny osadzone są na nowoczesnych brzmieniach, które przeplatane są klasycznymi produkcjami”.
FU:
Wiesz co, nawet o tym nie pomyślałem, po prostu jak mam pomysł na płytę to siadam do niej i ją realizuję, nie patrząc wstecz na to co było itd.

 

Kiedy siadasz spokojnie w swoich czterech ścianach i rozmyślasz nad swoim dorobkiem muzycznym, czy masz takie chwile, kiedy pojawiają się w Twojej głowie pytania: „Ile zawdzięczam swojemu talentowi, a ile swojej pracy i determinacji?”. Bo bądźmy szczerzy, przez branżę muzyczną przewinęło się wielu artystów, czy to gorszych, czy lepszych, ale nie wszystkim się udało być do dnia dzisiejszego. Ty nadal jesteś czynnie działającą żywą legendą nie tylko warszawskiego, ale i polskiego hip-hopu.
FU:
Podobno jestem… Tak gdzieś usłyszałem, ale czy ja siebie uważam za legendę? Raczej nie używałbym tego słowa. Bardziej za gościa, który miał swój poważny wkład w historię Hip-Hopu w Polsce, a jak ktoś uważa inaczej, to chyba jest jakiś ułomny, bo jak można nie mieć talentu i nagrać tyle płyt, dograć się na płyty prawie wszystkich mega znanych raperów w Polsce, zagrać na wszystkich wielkich znaczących festiwalach Hip-Hop, wydać debiutancką płytę solową w 2001roku w najbogatszej wytwórni w Polsce – na tamten czas. Mam mnóstwo zajebistych wspomnień, jak chociażby sławny melanż z Onyxem po moim koncercie w WWA w 2002 roku, albo palenie staffa z Guru i pogaduszki na backstage z Jeru The Damaja w 2002 roku, albo wizyta u SoundKail w Paryżu – co tam się działo… Najbardziej utkwiła mi w pamięci wizyta w Nowym Yorku w 2006 roku w wytwórni Bad Boys Records podczas trasy w USA. To były fajne czasy  i można by tu wymieniać bez końca. Wszystko co osiągnąłem zawdzięczam sam sobie i swojej determinacji i ludziom, którzy we mnie wierzą i słuchają moich płyt. Dla Was wielkie dzięki! Mam jeszcze w sobie dużą dawkę wyobraźni i pomysłów na muzykę, i uważam, że wiek tutaj nie gra roli.

Album „Definicja Istnienia” możecie zamówić: TUTAJ! Natomiast pełny internetowy odsłuch znajdziecie: TUTAJ!

Całość przygotował: Patryk FENT

Odwiedź – kliknij:
fubanner prostolabelbanner fentLINK

Wsparcie – kliknij:

KotUkostka KostkaShop gonicfrajerabanner
RaP rapzajawkabanner tbackstagerbanner

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ