Od ostatniego albumu – „Stona siedzi na ulicy” Mixtape – kieleckiej ekipy Lepiej Widoczni Widocznie Lepsi (LWWL) minęło 7 lat. W tym roku, dokładnie 9-ego października odbyła się premiera ich drugiej płyty – „Fragment całości”, którą traktują, jako: „zwieńczenie, dopełnienie i uzupełnienie tego, co zrobiliśmy dotychczas w rapie.  Każdemu z nas była, w jakimś stopniu, potrzebna ta płyta„.

Witam serdecznie całą ekipę. Zastanawiałem się od czego zacząć naszą rozmowę, czy od teraźniejszości, czy od pięknej historii, którą również mam w serduchu bardzo mocno zakorzenioną. Chyba właśnie od tego rozpocznę… Był rok 2004, jako, że moja rodzina, od strony mamy, pochodzi z Chęcin (koło Kielc), byłem stałym bywalcem tego pięknego regionu. Od zawsze spoglądałem na pomalowane i obdrapane kieleckie mury. Pewnego razu wszedłem do jednego z kieleckich kiosków i uwagę moją przykuł pierwszy numer czasopisma „Ferment” – „DEMO – Music Demonstrations” (miałem wtedy 12 lat), w którym znajdowało się, zacytuję: „11 kawałków, których nigdy nie słyszeliście; 7 plakatów; 8 wkładek do CD-BOX”, a w co drugim egzemplarzu oryginalny autograf wykonawcy” – niestety tego ostatniego nie trafiłem. Jako dziecko zajarane kulturą Hip-Hop, bez cienia wątpliwości moim celem było namówienie rodziców na zakup i tak się stało. Posiadam to czasopismo do dziś, często wracając wspomnieniami do tamtych czasów. Pamiętacie w ogóle kielecki rap tamtego okresu, kiedy bardzo wielu zajawkowiczów rapu znało ksywy reprezentantów kieleckiej szkoły?
Pawlak:
Ja też mam egzemplarz tej gazetki hehehe. Fajna sprawa. Pamiętam, że to był pierwszy raz, kiedy zapłacono nam za nagranie numeru. 2004 rok, to był okres, kiedy w Kielcach mieliśmy naprawdę fajną zwartą ekipę: WYP3, Borixon, VETO, Projekt Hamas i kilku koleżków z innych składów. Wszyscy coś razem robiliśmy. Ja razem z Radą (obecnie Kajman), wydaliśmy w tym roku nielegal Wendetta „Ciszy Przerwa”, na którym gościnnie był Pęku, Borixon, Gracek, Blemia. Po tej płycie, albo tuż przed nią, połączyliśmy siły z Blemią i Grackiem, i powstał Nowy Projekt Hamas, dwa lata później doszedł Norek. Borixon wydał w tym samym 2004 roku nielegal „Kielce się palą”, w którym też uczestniczyliśmy wszyscy. Nagrał go u naszego koleżki w domu. Fajne czasy, czuło się, że scena się rozwija. Robiliśmy Hip-Hop dla czystej satysfakcji, nie było mowy o większym hajsie z rapu, przynajmniej w Kielcach. Ja osobiście nie przypuszczałem, że polska scena rozrośnie się tak bardzo, że tak się skomercjalizuje i sprofesjonalizuje. Fajnie było obserwować ten rozwój i uczestniczyć w nim, w jakimś własnym niewielki stopniu, prawie od początku.

W tymże czasopiśmie znajduje się również króciutki wywiad z Pękiem. Na pytanie o polską scenę Hip-Hop: „Uważasz, że rozwija się w dobrym kierunku?” – odpowiedział następująco: „Polski hip hop robi się praktycznie coraz większy, rośnie z dnia na dzień. Mogłoby się wydawać, że to pozytywne zjawisko, bo jeszcze niedawno narzekaliśmy, że polska scena jest taka mała. Obecnie odnoszę jednak wrażenie, że ta scena zrobiła się już za duża, że zaczynają na nią trafiać ludzie, którzy nie powinni”. Przypominam, że była to rozmowa z okolic 2004 roku. Jeżeli wtedy było wrażenie „sytości”, to jak można nazwać to, co dzieje się w roku 2015?
Norek:
Zauważaliśmy wszyscy rozwój sceny, ale to, co jest dzisiaj, biznes, jaki się z tego zrobił, to naprawdę coś zajebistego. Bardzo fajnie, że doczekałem czasów, że nikt już nie traktuje rapu, jak muzyki drugiej kategorii, drugiego obiegu. Chociaż media i tak blokują nadal prawdziwy rap w Polsce. Jest zatem jeszcze sporo miejsca na dalszą ekspansję tej muzyki.
Pawlak:
Nie jestem zwolennikiem tezy, że jest za dużo raperów na scenie. Kurde, jak ktoś chce, niech rapuje, bardzo fajnie. Każdy znajdzie swoich odbiorców. To, że nie każdy jest mistrzem świata, to normalne. Rap jest bardzo różnorodny, generalnie jak wszyscy ludzie, i dla każdego jest miejsce na scenie. Nie każdy zgarnie gruby szmal, wiadomo, ale rap, to w końcu nie tylko biznes. Jednak pojawiło się sporo raperów, którzy kopiują się wzajemnie, świadomie lub nie, i to jest niedobre, w końcu w rapie oprócz umiejętności podwójnych, potrójnych rymów i przyspieszeń itp. aspektów technicznych, trzeba mieć swój niepowtarzalny styl. Zawsze to cenię najbardziej i tego szukam słuchając rapu innych. Zresztą patrząc na młodych raperów, którzy wychowali się w innych czasach i naturalnie są inni, niż ci z tzw. starych składów, odnoszę wrażenie, że rozwój rapu wciąż następuje, że rap się zmienia i to jest pozytywne, mimo że osobiście nie wszystko mi „siedzi” z tzw. nowości hehehe.

Przepraszam, że ciągle nawiązuję do przeszłości, ale ma ona wpływ na teraźniejszość i można uznać, iż rap, to po prostu temat ponadczasowy. Dalsza część odpowiedzi Pęka, dotykała również wyglądu kieleckiej sceny: „Żałuję też, że tak mało widać i słychać kielecką scenę. Ona jest, cały czas aktywna, ale jakoś nie może się przebić. Być może dlatego, że w Kielcach – w porównaniu z innymi miastami – jest za mało koncertów i imprez hip hopowych”. I tutaj przyznam, że chyba nic się nie zmieniło. Ciężko mi mówić z własnego doświadczenia, ale czytając wypowiedzi różnych ludzi, zauważam właśnie, że brakuje porządnych imprez i chciałbym Was spytać, jak myślicie, dlaczego? Czy kwestią jest brak funduszy? Odpowiednich osób, które zajęłyby się logistyką i promocją? Brak odpowiedniego miejsca, klubu, domu kultury?
Anton:
Niestety muszę się z Tobą zgodzić w tym temacie. Nic się nie zmieniło! I z tego co widać, długo jeszcze się nie zmieni. Kielce jest to miasto dość nietypowe, jeżeli chodzi o imprezy. Czasami mam wrażenie, że robiąc coś dla ludzi, spędza się kolosalne godziny przy organizowaniu takiej imprezy, ściąga się naprawdę znanych wykonawców, a ludzie w CK i tak zrobią po złości i nie przyjdą. Tak już tutaj jest. Większość osób, które siedzą w tym wszystkim, na chwilę obecną też rapują, tańczą, jeżdżą na desce itd. Tylko, że zamiast w Kielcach wspierać się, każdy patrzy na siebie i twierdzi, że we wszystkim jest lepszy, a skoro on zrobi to lepiej, to na chuj, za przeproszeniem, ma poklepać po ramieniu innych.
Pawlak:
Ja widzę to trochę w jaśniejszych barwach, nie jest tak najgorzej z koncertami.  Przykładowo, Kali w Kielcach musiał grać dwa koncerty, bo było za dużo chętnych osób. Na Borixonie też było sporo ludzi, około 800 osób, w klubie mieszczącym 600 hehehe. Nie jest tak najsłabiej. Grałem na obu tych imprezach, więc wiem, co mówię. Generalnie rzecz ujmując, Anton ma częściowo rację, bo biorąc pod uwagę wszystkie koncerty, frekwencja na nich w porównaniu do wielkości miasta kuleje, ale grają jednak w CK wszyscy z czołówki rapu w PL, dosyć regularnie. Jeżeli chodzi o to, że nie słyszy się obecnie o raperach z Kielc, no to najważniejszą tego przyczyną jest od lat brak dużej wytwórni w mieście, która mogłaby promować i wydawać kieleckich raperów. Wiesz, w takiej wytwórni wszyscy promują się nawzajem i ich głos staje się bardziej słyszalny. Chłopaki z czołówki rapu pochodzący z Kielc, tacy jak: Borixon, Tau, Rover, Kajman, wydają w większości każdy w innej wytwórni, to nie daje wrażenia siły kieleckiej sceny.

Zawsze doszukuję się symboliki i znaczeń, i warto poświęcić chwilę czasu na wyjaśnienie loga „LWWL”, wykonanego przez Znajda, które jest zapewne inspirowane herbem Kielc. Skorzystam lekko z opisu herbu, umieszczonego na stronie Urzędu Miasta Kielc: „Korona była symbolem władzy, zaś litery CK to łaciński skrót od słów Civitas Kielcensis, czyli mieszkańcy, obywatele Kielc lub Civitas Kielce czyli Miasto Kielce” – to wszystko znajduje się w logu, a dodatkowo bardzo sprytnie koronę tworzą litery „LWWL”. Czy logo, mimo iż jest to tylko symbol, jeszcze bardziej scala Waszą grupę, tworzoną przez jednostki z różnymi charakterami, różnymi historiami?
Pawlak:
W pierwszym logo LWWL, umieszonym na okładce płyty „Stona siedzi na ulicy”, również była korona tyle, że podgryzana przez stonki hehehe. STONA – tak nazywaliśmy najszerszą ekipę, do której należało LWWL. Chcieliśmy stworzyć po tych 7 latach nowe logo, gdyż wiele się zmieniło i skład też trochę się różni od początkowego. Zależało nam jednak na ciągłości i swego rodzaju nawiązaniu do starej płyty LWWL i starego logo, stąd korona. Znajda mistrzowsko je zaprojektował, symbolizuje ono wszystko to, czym jest LWWL, czyli szeroki skład raperów z Kielc, z różnych składów i dzielnic, z różną historią, którzy siedzą w tym rapie praktycznie od początku, tworząc scenę Hip-Hop w Kielcach i pokazując ją w całej Polsce, a jednocześnie przyjaźnią się od wielu lat. W herbie Kielc jest korona, więc jakby naturalnie stała się ona i naszym herbem.   

Ponadto front okładki najnowszej płyty „Fragment całości”, również mieni się w kieleckie barwy: czerwono-żółte. Czy w codziennej egzystencji analizujecie rozwój miasta i regionu, a także myślicie o pięknej historii Gór Świętokrzyskich?
Norek:
Znamy bardzo dobrze ciekawą historię regionu, oczywiście.  Na co dzień jednak, nie żyjemy przeszłością, wystarczająco sporo czasu pochłania nas teraźniejszość. Ja osobiście mieszkam już za granicą, więc mam do tych spraw większy dystans.

Powoli wkroczyliśmy już w temat drugiej płyty LWWL, stworzonej po 7 latach przerwy. Warto odnotować, iż jest to zbiór nowych produkcji, nagranych w 2015 roku, a nie wygrzebanych z szufladki i odświeżonych specjalnie na potrzeby „Fragmentu całości”. Nie da się od tak zapomnieć małolackiej pasji, jaką niewątpliwie jest rap, ale czy łatwo było znów zebrać się razem, w określonym miejscu i czasie, i wspólnie pokombinować nad nowymi utworami?
Pawlak:
Robienie Rapu nigdy nie stwarzało nam większych problemów. Może nie podchodzimy do tego tak profesjonalnie jak inni, za bardzo nie cyzelujemy kawałków ani swoich tekstów, nie planujemy, co komu się będzie podobać, albo co jest modne itp. Bzdury. Dla nas rap to wciąż niezła zabawa, z której mamy sporo satysfakcji. Nie było trudno nagrać cały materiał. Ktoś wymyślił temat numeru, przyniósł bit i podsyłał innym, każdy mógł się dograć do czego mu się akurat chciało i na który kawałek miał coś do powiedzenia. Studio należy do Antona i Blemi, więc na luzie nagrywaliśmy wszystko. Oczywiście nie jest łatwo zebrać wszystkich w jednym miejscu i czasie, dlatego każdy ustawiał sobie studio wtedy, kiedy mu pasowało, no i pasowało Antonowi, bo to on realizował wszystkie nagrywki. Sądzę, że sam pomysł nagrania drugiej płyty LWWL po tylu latach dał wszystkim odpowiednią motywację. 

Teraz łatwo jest nam słuchaczom mówić, bo wszyscy mamy gotowe dzieło, które wyjmujemy z opakowania i wkładamy do nośnika. Znamy jego tematykę, widzimy jak wygląda i w jakim jest klimacie. Ale czy znaleźć temat, który Was ponownie połączy, było szczególnym problemem, nad którym musieliście najdłużej posiedzieć i pomyśleć, tworząc szkic projektu LWWL?
Norek:
Nie był to dla nas problem, w końcu znamy się bardzo długo. Nigdy nie planowaliśmy skrupulatnie całości materiału zanim powstał. Każdy dał coś od siebie, coś swojego, i tak powstała cała płyta.  Zresztą od początku dogadywałem się z Pawlakiem na zróżnicowaną płytę. Mieliśmy z Pawlakiem i Blemią wiele lat wspólny zespół Projekt Hamas, więc było nam łatwo się porozumieć mimo, że mieszkamy daleko od siebie.

W środku okładki znajduje się krótki opis znaczenia tytułu płyty, czyli ciągle wspominany – „Fragment całości”. Czy przez te lata czuliście, że musi powstać kolejna płyta, która będzie zwieńczeniem wszystkich lat Waszej działalności muzycznej oraz po prostu znajomości?
Pawlak:
Ja napisałem tekst zamieszczony na okładce. Mogę tylko potwierdzić zawarte w nim stwierdzenia, że płyta LWWL „Fragment całości” to zwieńczenie, dopełnienie i uzupełnienie tego, co zrobiliśmy dotychczas w rapie.  Każdemu z nas była, w jakimś stopniu, potrzebna ta płyta. Ja osobiście miałem wrażenie, że jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa, że jeszcze możemy coś dać od siebie, co będzie fajne, słuchalne i generalnie pozytywne. Dodatkowo, nie ma co ukrywać, wciąż brakowało nam „legala”, więc postanowiliśmy nadrobić zaległość sprzed lat.

Nagrania w całości zostały zrealizowane w Green Wave Studio – jak przebiegała praca w tym studiu?
Anton:
Jeżeli chodzi o nagrania, wszystko przebiegło zgodnie z planem. Każdy wywiązał się z obiecanego terminu nagrania zwrotek, producenci wywiązali się w terminie z oddaniem aranży, a ja chyba wyrobiłem się ze złożeniem płyty na czas! Eee… Prawda Pawlak? Hehehehhe.
Pawlak:
Tak, tak, bez problemów hehehe. Tak na serio, to każdy, kto robił kiedyś płytę w tak szerokim składzie wie, że zawsze jest za mało czasu, żeby wszystko zrobić tak, jak się chce.

Lista artystów wspierających Was na tej płycie jest bardzo długa, różnorodna i jakże zacna. Nie chcę wymieniać wszystkich, bo wiadomo, są bardziej i mniej znani, i tutaj należy „oddać królowi co królewskie”, że ładnie to wszystko przygotowaliście, następnie ułożyliście i skleiliście w całość, która mimo tej całej „wybuchowej” mieszanki, jest spójna i po prostu przyjemnie się słucha. Czym kierowaliście się tworząc spis gości?
Norek:
Dzięki wielkie za dobre słowo. Nie było konkretnego klucza w wyborze gości. My jesteśmy ze starych czasów, zapraszamy naszych koleżków, których lubimy i których rap lubimy. Ot cała koncepcja.

A gdzieś tam w szufladzie zostały zwrotki, które nie zmieściły się na „Fragmencie całości”?
Norek:
Zawsze coś zostaje, ale jeżeli odpadło podczas produkcji, to nie ma co tego dawać osobno.
Pawlak:
Staraliśmy się nie robić numerów hurtowo, jak już zaczęliśmy jakiś kawałek, to skupialiśmy na nim cała uwagę, żeby był na tyle dobry, by trafił na płytę.

Fonografika – dlaczego taki wybór?
Pawlak:
To była pierwsza i jedyna wytwórnia, do której się zgłosiliśmy. Nie chcieliśmy dalej szukać, a warunki zaproponowane były przyzwoite.
Norek:
Bardzo szybko dogadaliśmy się z Fonografiką, sądzę, że to nie koniec naszej współpracy z tą wytwórnią.

Niedawno premierą miał pierwszy teledysk promujący to wydawnictwo, zrealizowany do utworu – „Tombak”. Lekko nagiąłem, że pierwszy, ponieważ wcześniej powstały dwa popularne w ostatnim czasie MashUp-y do tracków numer 3 na trackliście, czyli „Myślę o Tobie” (gościnnie M.C Kenna) i numer 15 – „Koniec kariery” (gościnnie Popek). Czy  planujecie w najbliższym czasie zrealizować jeszcze jakiś klip?
Pawlak:
Na pewno będą jeszcze klipy. Jadę niedługo do Norka do Londynu i tam planujemy nagrać jakiś klip. Zobaczymy, czy się uda hehehehe . Może nagram klip do „III RP”, nie wiem jeszcze. Do „Umarł Król” również coś planujemy.  Oprócz tych dwóch, które wymieniłeś, wypuściliśmy jeszcze dwa mashup-y do „DRAŃ” z Roverem, Grosikiem i  Nicolą oraz „ZŁOTE KLATKI” z Fu i Liroyem. Sprawdź sobie :) 

Zapewne wielu słuchaczy zastanawia się teraz, co dalej z LWWL? Czy jest jeszcze szansa na kolejną produkcję w pełnym składzie?
Norek:
W przyszłym roku skupimy się chyba wszyscy na własnych materiałach. Ja zaczynam robić własną pierwszą solową płytę, Pawlak będzie robił drugą solówkę. Namawiamy też Blemię na własną płytę, ale chyba mu się nie chce hahahah.
Pawlak:
Namówimy go heheheh. Na pewno raz na jakiś czas zrobimy wspólnie jakiś singiel, ale cała płyta to jednak spore wyzwanie, na które trzeba mieć dużo czasu, a u nas czas to zawsze „towar deficytowy”.

Na sam koniec, dziękuję Wam za wszystkie kieleckie produkcje, które są z nami od wielu, wielu lat, i będą jeszcze długo. I tak naszła mnie myśl. Jakie to uczucie być osobą, której teksty cytuje się, m.in. na portalach społecznościowych?
Pawlak:
Dzięki serdeczne. Staramy się robić rap najlepiej jak potrafimy. Emerytury nikt nie planuje, więc jeszcze sporo rapu od nas wyjdzie.
Norek:
Nie czujemy się jacyś wyjątkowi, ale fajnie jest widzieć, że ludzie cenią nasze produkcje.

Rozmowę przeprowadził: Patryk FENT

Odwiedź – kliknij:
LWWLbanner fentLINK KotUkostka KostkaShop
rapzajawkabanner tbackstagerbanner RaP