Sebastian Schulz recenzuje dla Rap-News.eu ostatni album Pawbeatsa, pt.”Orchestra„, wydany w ubiegłym roku.

Dnia 29 lutego 2016 roku swoją premierę miał już drugi album studyjny, niesamowicie uzdolnionego młodego polskiego muzyka, kompozytora oraz producenta muzycznego pochodzącego z Bydgoszczy, a mowa tutaj o Marcinie Pawłowskim „Pawbeats’ie” i jego „Pawbeats Orchestrze”.

Muzyka łagodzi obyczaje

Średniej wielkości sala, uwagę przykuwa styl w którym została urządzona, kolumnady pod każdą ze ścian przypominają o tym, jak wiele wniosła do naszej współczesności działalność starożytnych cywilizacji, w tym przypadku Greków lub Rzymian, mało istotne. Wszędzie biel, która powoduje, że czujemy spokój, a przy tym oświetla całe pomieszczenie, rzędy krzeseł czekających na zainteresowanych spektaklem, który ma się lada chwila odbyć, słychać szmery napływających słuchaczy, którzy z zaciekawieniem przyglądają się scenie, na której również trwają przygotowania. Artyści stroją swe instrumenty oraz zaglądają do nut, po raz ostatni utrwalając sobie zapisy w nich zawarte. Pierwszy rząd stanowią instrumenty smyczkowe, tu i ówdzie zauważyć można prześliczne skrzypaczki czy wiolonczelistki jakby żywcem wyjęte z polskiej piosenki, która lata swojej świetności ma już dawno za sobą, w rogu stoi duży czarny lśniący fortepian, a zanim siedzi kolejny uśmiechnięty muzyk. Dalej zauważyć można zgromadzonych panów grających na instrumentach dętych, którzy również gotowi czekają na „szefa”. W końcu pojawia się on- kapitan całej tej muzycznej drużyny bez którego wszystko te nie miałoby ładu i składu. Na sali zaczyna się nieść odgłos muzyki klasycznej, płynącej prosto z instrumentów tak świetnie operowanych przez muzyków, i nagle na scenie pojawia się jeszcze ktoś, wszyscy zgromadzeni w sali zaczynają słyszeć rapowany tekst, brzmi dość kuriozalnie? Otóż nie, taka właśnie jest „Pawbeats Orchestra”!

Drugi album studyjny bydgoskiego producenta składa się z 13 utworów, które są przysłowiową ucztą dla naszych uszu. Połączenie muzyki płynącej wprost z żywych instrumentów oraz melorecytacji sprawia, że rap posiada w takim połączeniu zupełnie inny wymiar. Krążek otwiera utwór „Marana tha” (tłum. z języka aramejskiego „Przyjdź Panie Jezu”, na którym gościnnie udzielił się Tau. Raper w tym kawałku podejmuje tematy metafizyczne, próbuje określić kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, ma pewność, że bez duszy jesteśmy tylko zbitkiem mięsa i kości, a całą naszą wiarę oraz ufność należy powierzać Bogu, należy Go wielbić, oraz przepraszać za zbrodnie, których dopuszcza się współczesny świat. Kolejnym utworem który zawiera podobną tematykę, gdyż także związany jest z nasza religijnością, jest kawałek „Anioły i Demony” na którym gościnnie udzielił się raper Kali oraz wokalistka Monika Kazayaka. Jak wiadomo już, od zarania dziejów na świecie trwa walka dobra ze złem. Codziennie przechodzimy test naszych dusz, naszego człowieczeństwa, zostajemy kuszeni poprzez propozycje, które nie zawsze idą w zgodzie z naszym kręgosłupem moralnym lub szeroko pojętą moralnością. Nie oszukujmy się, współczesny świat jest pełen różnego rodzaju pułapek, a wszelkie wynalazki, które rzekomo powstały by ułatwić nam życie, nie do końca spełniają swe zastosowanie, jednak samym problemem nie są one lecz ludzie, którzy dzisiaj coraz bardziej odsuwają się od siebie, zmieniając często priorytety oraz swoje zachowania. To tylko od nas zależy kogo rad posłuchamy, Aniołów czy Demonów? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. „Stójka czy parter?” następny utwór wart uwagi, wykonany przez błyskotliwy duet „Dwóch Sławów”, opowiada o tym jak bardzo walecznym narodem potrafimy być szczególnie po kilku głębszych. W refrenie usłyszeć możemy follow- up do jakże przaśnego utworu „Prawy do lewego” (Kayah & Goran Bregovic), który każdy z nas usłyszał na niejednej gęsto zakrapianej imprezie. Natury nie oszukamy, jesteśmy narodem, który znany jest ze swej słabości do pięknych kobiet (ba! Polki są najpiękniejsze!), a także napojów wyskokowych po których niejeden z nas czuł się silny niczym mały Gal znany z bajek albo komiksów, który notabene także po spożyciu pewnego eliksiru nabywał ponadludzkich zdolności, pamiętajmy jednak, aby we wszystkim zachować umiar. Opisałem zaledwie trzy z trzynastu zgromadzonych utworów, natomiast reszta należy do Was drogie słuchaczki i słuchacze, musicie się sami przekonać co przygotowała dla Was „Pawbeats Orchestra”.

Bydgoski producent na swój album zaprosił wielu utalentowanych artystów, piosenkarki i piosenkarzy, a także raperów takich, jak: Tau, Robert Cichy, Monika Borzym, Kali, Monika Kazayaka, Silesian Brass Quartet, Dwa Sławy, Natalia Nykiel, Mr. J Medeiros, Justyna Steczkowska, Kartky, VNM, Masia, Mama Selita, KęKę, Sarcast.

Na portalu YouTube album promują takie teledyski jak: „Anioły X Demony”, „Daj Alkohol (Stójka czy parter?)”, „Monotonia” czy „Teraz”. Krążek można zamówić oraz kupić na stronie www.preorder.pl, www.empik.com, a także w stacjonarnych sklepach sieci EMPiK, dobrych sklepach muzycznych, czy za pomocą serwisów streamujących muzykę takich jak np. Tidal, Spotify, iTunes, Google Play, Deezer czy Muzodajnia.

Połączenie muzyki klasycznej z rapowym brzmieniem, coraz częściej zdaje egzamin oraz przykuwa uwagę rzeszy zainteresowanych odbiorców. Świadczą o tym na przykład świetnie przyjęte koncerty duetu Jimek X Miuosh, które odbywały się przy akompaniamencie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Bilety na to wydarzenie rozeszły się dosłownie w mgnieniu oka, co także pozwoliło na zapoznanie się z rapem starszej grupie odbiorców, którzy w końcu zobaczyli i usłyszeli, że rap to nie tylko „blok, ulica i chodnik”. Nie jest to odosobniony przypadek, kolejnym połączeniem tego typu „dwóch światów”, jest także Steve Nash oraz jego Turntable Orchestra, czyli orkiestra plus ośmiu DJ’ów, którzy nadają wykonywanym utworom zupełnie nowe brzmienie oraz świetnie łączą turntabilism z dźwiękami orkiestry symfonicznej. Nietuzinkowe połączenia to nie nowość, jeśli chodzi o polską scenę rap, mam tutaj na myśli także takie projekty, jak „Poeci”, za który odpowiedzialny jest duet producencki pochodzący z Wrocławia, czyli Whitehouse, a także „Równonoc”, na której usłyszeć możemy przyśpiewki zespołu folkmetalowego oraz raperów z całej Polski, których na swoim diamentowym krążku zgromadził Donatan. Jak sami widzicie drogie słuchaczki i drodzy słuchacze, rap ma wiele odsłon, wiele twarzy i pozostaje nam tylko czekać kiedy odsłoni przed nami kolejną, bo jeśli ma to brzmieć tak jak wspomniane przeze mnie wcześniej przykłady, to osobiście już nie mogę się doczekać.

Tekst: Sebastian Schulz

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ