MŁODOWILCZY ZNAK JAKOŚCI „Q”…  

A dokładniej jakości QUEQUALITY, bo właśnie spod tego szyldu dnia 28 kwietnia roku pańskiego 2017, wyszedł debiutancki, legalny krążek rapera Wac Toja noszący tytuł „High Quality”.

                Wiadomo nie od dziś, że młodość rządzi się swoimi prawami. „Żyj szybko, umieraj młodo”- hasło to od lat kojarzone jest z zawrotną prędkością egzystencji młodych ludzi. Ja bym jednak pokusił się o lekką modernizację hasła, „żyj najlepiej jak potrafisz, śmierć odłóż na później” nie mam na myśli tutaj imitacji życia, w którym wmawiamy sobie że wszystko układa się idealnie, jesteśmy spełnieni i w ogóle jest super. Nie. Jak żyć, to prawdziwie do końca, popełniając po raz setny błędy. Nie ma ideałów, nie oszukujmy się. Ostatnio natknąłem się na dobry cytat „ że najlepszą motywacją dla nas, powinien być cmentarz(..)”, ponieważ póki Nas tam nie ma, możemy wszystko. Człowiek starzeje się w momencie, w którym zaczyna myśleć o tym. Nie pozwólmy, by tego rodzaju myśli przyszły do nas jak najprędzej. Korzystanie z życia w stu procentach, wyciskanie go jak świeżego soku do drinków, powinno być na porządku dziennym. I tak wszyscy umrzemy. To pewne. Ale póki to nastąpi, bawmy się, szalejmy, i nie bierzmy życia zbyt poważnie (wystarczająco poważnie będziemy wyglądać w trumnach). Niech nie interesuje nas „byle-jakość” lub „jakoś to będzie”, niech nasze życie będzie najwyższej jakości. Niech nasza ziemska wędrówka będzie „high quality”.

Debiutancki krążek reprezentanta Que Quality, to 12 utworów, w których osobiste przemyślenia młodego rapera, przeplatają się z „bangerami” przy usłyszeniu których naprawdę ciężko usiedzieć w miejscu. Charakterystyczny wokal, chwytliwe refreny, idealnie współgrają z instrumentalami zawartymi na tym projekcie. Album zaczyna kawałek „Rzucić rap”, w którym to Wac od razu określa swoje stanowisko względem własnej twórczości, względem sceny, oraz osób które ją tworzą, nawija że to właśnie rap był i jest jego odskocznią, dzięki której odbił się od dna, gdzie szukał pocieszenia w używkach, prowadzi wewnętrzny dialog, wszystko to umiejętnie przekazuje posługując się postacią Jezusa (patrz teledysk). Następny kawałek obok którego słuchacz nie przejdzie obojętnie to „Klej”, typowy „bragga-banger”. Pierwsze co przychodzi na myśl słuchając tego kawałka, to odniesienie do frazy „carpe diem”, raper z przekorą przechwala się na tracku, uświadamiając jednocześnie żeby żyć tu i teraz, nie skupiając się na przeszłości, lecz na tym co mamy na wyciągnięcie ręki. Gadka się klei pisząc kolokwialnie, a refren na długo zapada w pamięci, więc z pewnością będziecie go nie raz nucić, ruszając jednocześnie głową do rytmu. Gdy już jesteśmy przy temacie bangerów, to niewątpliwie jest nim następny kawałek pod mało skomplikowanym tytułem „Ej, ej, ej”, na bicie autorstwa młodego producenta z Poznania, wchodzącego w szeregi NNJL- Adasha (swoją drogą co za bit!). Młodość niezmiennie idzie w parze z różnegorodzaju używkami, od alkoholu po nieco wysublimowane środki, wszystko to powoduje chwilowy reset, spokój od życia, od problemów, od spraw powodujących że niekoniecznie chcę się nam opuszczać swoje cztery ściany, a nawet czasem łóżko. Odświeżenie spojrzenia na różne sprawy, czy nawet odpoczynek od nich w takiej czy innej formie, niejednokrotnie może oszczędzić nam wielu nerwów, no bo po co się spinać lub przejmować rzeczami na które nie mamy wpływu, bawmy się! Chciałoby się wprost napisać „Sex, drugs & Rap n’ roll”. Właśnie między innymi o tym traktuje ten kawałek. Gwarantuje raz usłyszycie, już się go nie pozbędziecie, mało tego, z chęcią będziecie do niego powracać. Następny kawałek zabierający słuchacza w klubową rzeczywistość to „Pranie mózgu”, po chwili odsłuchu czujemy się jakbyśmy byli w klubie, wśród bawiącego się tłumu. Utwór ten można odebrać jako dialog pomiędzy przedstawicielami obu płci, dialog nie tylko słowny, ale przede wszystkim cielesny. Jest to rozmowa bez jakichkolwiek konwenansów, w stu procentach szczera, gra w otwarte karty. Powtarzając myśl z początku artykułu, nie ma ideałów, każdy z nas jest „skażony”, pozbawmy się wszelkich ograniczeń oraz zahamowań, życie jest jedno, a „starość nie radość, młodość nie wieczność”.


Opisałem jedynie 1/3 całego albumu, resztę zostawiając Wam, drodzy słuchacze. Sami sprawdźcie debiut Wac-a, oceńcie a przede wszystkim cieszcie się bangerami, utworami o głębszym przekazie, a przede wszystkim, projektem o wysokiej jakości.  Na płycie gościnnie możemy usłyszeć wokal afrykańskiej wokalistki Rivkah Hope ( „Spotkałem Anioła”), a także „szefa” Que Quality – Quebonafide (wg. niektórych dziennikarzy muzycznych „Kebonafajda” J ). Za warstwę muzyczną odpowiadają: Tef, Toja, Jacon, SecretRank, Adash, Mystxrivl, KubiProducent, GeezyBeatz, Fast Live Sharky, HVZX, Worek, M1cky, Aist.

Na portalu YouTube, album „High Quality” reprezentują klipy do utworów: „Rzucić rap” feat. Białas, „Klej”, „Czasem”, „Perfekt” oraz „Ej, ej, ej”. Całość dostępna jest na krążku, który można zamówić m.in. na: www.queshop.pl, www.empik.com, stacjonarnych sklepach EMPiK, Media Markt czy Saturn, dobrych sklepach muzycznych, a także na serwisach streamujących muzykę typu: Spotify, Tidal, Deezer czy iTunes.

Cytując Ernesta Hemingwaya „człowiek jest tylko raz młody, potem musi sobie szukać innej wymówki”, a może by żyć tak bez żadnych wymówek? Nie wstydząc się decyzji jakie podejmujemy, rzeczy które robimy, słów które wypowiadamy. Młodość- okres burzliwy, czas pełen emocji, braku jakichkolwiek zobowiązań, beztroska, zabawa, relaks, bez wątpienia z tym nam się właśnie kojarzy. Chyba najpiękniejszym co może spotkać człowieka jest wieczna młodość, życie które pozwoli się cieszyć chwilą, która trwa tu i teraz, jak miało to miejsce gdy ma się „naście lat”.  To od nas samych zależy sposób w jaki powędrujemy do kresu tej podróży, bo wcale nie musi być sztywno oraz nudno, prawda?

Tekst: Sebastian Schulz

 

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ