5434554

Rozwiązanie zagadki już w sobotę.

„Młodzi nie są online czy offline, tylko inline. Z powodu FOMO – feel of missing out. Młodzi są cały czas w sieci, bo potrzebują być w kontakcie z bliskimi – 24 godziny na dobę. Boją się, że wypadną z obiegu, nie ogarną któregoś mema, nie przeczytają którejś historii, a wszyscy wokół będą o tym mówić. Obserwują, że inni deklarują uczestnictwo w setkach wydarzeń na Fejsie i mają poczucie straty, że omija ich jakaś atrakcja. A bilokować się jeszcze nie potrafią. Za naszych nastoletnich czasów było to jednak trochę prostsze. Raz w tygodniu leciało „Beverly Hills”, wszyscy oglądali ten serial i był jeden wspólny temat. Oczywiście w ramach mediów, które dziś są nielinearne, młodzi też potrzebują wspólnych, kodujących opowieści. Dlatego całe stado umawia się, że oglądają na przykład „Grę o tron”. Nie muszą jej oglądać razem, ale oglądają ją równolegle, będąc cały czas na Snapchacie i komentując.

Ci, dla których ważna jest estetyka i lans, na Instagrama. On jest takim albumem, w którym zamieszczają tylko zdjęcia, na których ładnie wyszli. Zaś ci, którzy chcą być w stałym kontakcie z innymi, dzielić się spontanami, przekazywać emocje – preferują Snapchata. Tam mogą pokazać znajomym niepodrasowane estetycznie, randomowe wyimki ze swojego dnia, zajawki. Jak sobie myślę o dobrej metaforze tego, co się dziś dzieje z młodymi, to jest to właśnie przechodzenie z Facebooka na Snapchata, czyli z takiej przestrzeni publicznej, afiszującej do bardziej kameralnej, niemal prywatnej, a co dla nich najważniejsze – autentycznej” (Cytat pochodzi z wywiadu „Pokolenie jednorożców. Młodzi 2016 chcą mieć ważne życie”, przeprowadzonego przez Wojciecha Tymińskiego dla Gazety Wyborczej, z dnia 25.02.2015)

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ